piątek, 22 maja 2026

MROCZNY PIĄTEK: PŁACHYTKA, ANNA MUSIAŁOWICZ

 Horror z elementem słowiańszczyzny w wykonaniu Anny Musiałowicz jestem na tak, zwłaszcza w przypadku Płachytki.


Ewa i Marek wraz z dwiema córkami przeprowadzają się do jej rodzinnego miasta. Od razu trafiają pod opiekuńcze skrzydła dawnej znajomej matki Ewy, Marii Skowronkowej, która z mężem staną się częścią ich życia. Spokój burzy się z momentem, kiedy Radosław Skowronek zaczyna widzieć słowiańskiego demona Płachytkę. To, co było już od dawna zapomnianym koszmarem wraca ponownie i tym, razem mężczyzna zrobi wszystko by uratować rodzinę przyjaciół żony.


Morowe panny znane w Wielkopolsce jako właśnie Płachytki to demon zarazy. Pojawiają się wraz z gęganiem gęsi i często na niebie ukrywają się pośród nich. Czasem objawiają się wraz z latającymi płachtami, albo w postaci dziewczyny z długim, białym welonem. Gdy na kimś usiadła to albo on albo wszyscy jego bliscy mieli umrzeć.


Anna Musiałowicz Płachtką nie straszy, lecz wprowadza nastrój tajemnicy, rozpaczy, bezsilności wobec tego, co przekracza współczesną wizję świata, a przede wszystkim osaczenia. Mamy dwa plany czasowe, które to wzajemnie się przeplatają i silnie łączą się ze sobą. Jeden to przeszłość Radosława, drugi teraźniejszy. Oba mają wspólny element - demona. W jego kreacje autorka bardzo mocno zaczerpneła z słowiańskiej demonologii. A wiadomo nie od dziś, że do słowiańszczyzny to ja mam słabość. Chociaż o Płachytce słyszę pierwszy raz. Musiałowicz wydobywa to, co zapomniane już przez współczesnego człowieka i tworzy z tego koszmar, który z każdą stroną osacza, opłata swoimi mackami i nie pozwala uwolnić się od siebie. Chcąc zrozumieć to, co ma miejsce trzeba przypomnieć sobie dawne podania przekazywane z pokolenia na pokolenie.


Anna Musiałowicz nie musi nikogo przekonywać do swego talentu. Horror spod jej pióra to prawdziwa gratka dla miłośników gatunku. Krok po kroku buduje napięcie. My wiemy, co jest przyczyną koszmaru ale niecierpliwie czekamy na finał. Płachtkę czyta się z rosnącą ciekawością i po prostu ją pożera się w szybkim tempie.


Polecam. 

Moja ocena 8/10



                Wydawanictwo Replika

piątek, 15 maja 2026

OSTATNIA ZAPAŁKA, MARIE VAREILLE

 Poruszająca opowieść o traumie i cierpieniu z dzieciństwa w Ostatniej zapałce Marie Vareille.


Abigaelle od ponad dwudziestu lat mieszka w burgundzkim klasztorze z dala od światowego szumu. Jej codzienność jest uporządkowana, stała i przebiega w absolutnej ciszy. Nie wiele pamięta ze swej przeszłości, a wspomnienia to jedynie wyrwane z kontekstu obrazy. Jakiś pogrzeb, ale nie wiadomo czyj; wciśnięte w rękę pudełko zapałek. Jedynie, co sobotę spotyka się z bratem i z dala śledzi jego życie. Mężczyzna jest popularnym pisarzem, natomiast kiedy zwiąże się z prostolinijną Zoe, tylko Abigaelle zna przeszłość i wie kim na prawdę jest jej brat.


Statystyki, które przedstawia Marie Vareille są wstrząsające. Troje na czworo dzieci z rodzin przemocowych będzie albo przemocowcem w związku, albo ofiarą przemocy. Dokładnie pokazuje ona mechanizmy manipulacji, uzależnienienia od siebie i cichego bólu znoszonego każdego dnia za zamkniętymi drzwiami. Strach żony przed przyznaniem, że potrzebuje pomocy i dzieci biernych i bezradnych obserwatorów cierpienia matki. Francuska pisarka nie obwija w bawełnę, lecz pokazuje rzeczywistość taką, jaką jest. Krok po kroku odsłania codzienność rodzin przemocowych. Wystarczy drobiazg, albo tak zwany zły dzień by posypały się razy i obelgi. My zaś przypatrujemy się temu z bliska, poznajemy z bezpośredniej relacji ofiar i czujemy potęgujący się z każdą stroną ból brzucha. Nie ma tu sensacji, ale sucha relacja dziecka oraz dorosłej kobiety doświadczającej tego każdego dnia. Równocześnie pokazuje skutki przebywania w przemocowym domu i jak odbija się to na dalszym życiu tych, co byli tego uczestnikami. Dramaturgia powieści jest niezwykle cicha, wynika z suchej i wyzutej z emocji relacji. Tli się ogniem zapałki, jednak stopniowo spała nie tylko bohaterów ale i nas czytelników. Vareille pisze o traumie w sposób niezwykle delikatny. Pokazuje, że są rany, które nosimy przez całe życie i nie da się ich wymazać - można jedynie nauczyć się z nimi żyć. Nie znikają one mimo upływu lat. Pozostają w pamięci przez całe życie i naznaczają piętnem na własnej rodzinie. 


Wiem jedno, Marie Vareille to moja nowa francuska miłość. Ostatnia zapałka  zostawia po sobie zapach dymu, po zgaśniętej zapałce. Zostawia po sobie oczyszczenie i jednocześnie nadzieję, że mimo wszystko ona jest dla każdego. 


Polecam. 

Moja ocena 10/10 



                   Wydawanictwo Znak 


poniedziałek, 11 maja 2026

SERIA O KOMISARZU LICHYM, GRZEGORZ BRUDNIK

 Alfa Grzegorza Brudnika to czwarta część serii o komisarzu Rafale Lichym, w którym przenosi nas na Mazury. Tam przeprowadza się Lichym, szukając spokoju, znowu zachodzą w jego życiu istotne zmiany i ponownie przyjdzie mu się zmierzyć z seryjnym mordercą. Pośród lasów i jezior dochodzi do zamordowania mężczyzn, którzy tu przyjechali. Komisarz będzie musiał wrócić do miejsca, które na nowo naznaczyło jego życie. 


To seria, którą koniecznie musiałem nadrobić i muszę przyznać, że była to sama przyjemność. Przede mną z tego uniwersum jeszcze przede mną dwa tomy z Łezką, jedną z kobiet spotkanych przez Lichego na zawodowych ścieżkach. Jej bohaterem jest właśnie komisarz Rafał Lichym, człowiek cierpiący na depresję i po kilku próbach samobójczych. Ten bohater sprawia, że mocno o nim myślimy i wchodzi do naszego umysłu, jak po maśle. Próbuje uciec z policji i wieść spokojne życie, jednak jego intuicja i pomoc okazują się niezbędne, gdy na horyzoncie pojawiają się kolejni zwyrodnialcy. 


Na ten cykl składają się Szafarz, Chrzciciel, Ceremoniarz i właśnie najnowszy tom Alfa. Jest on z każdą częścią coraz lepszy pod względem budowania napięcia i antybohaterów, na których natyka się komisarz Lichy. Już Szafarz był miodzio, mamy w nim mordercę który eksponuje zwłoki kobiet z odcietą głową należącą do poprzedniej ofiary. W drugim zamordowanego nastolatka, którego zwłoki zostały spalone. Ostatnia jego odsłona to stwierdzając jednym słowem masakra w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wszystkie tomy jednak należy czytać pokolei. Nie można w tę serię wejść od środka czy zacząć od Alfy. Po prostu byłoby się wówczas nieco zagubionym i dużo straciłoby się z poznawanej historii. 


Przede wszystkim warto ją poznawać dla samego Lichego. Człowieka poranionego, zmęczonego życiem i doprowadzanego wielokrotnie do granicy ludzkiej wytrzymałości. Dla mnie cała seria była jedną wielką jazdą bez trzymanki i bardzo dobrze się przy niej bawiłem. 


Polecam. 

Moja ocena 8/10 






                      Wydawanictwo Filia 


sobota, 9 maja 2026

PRZEZ TRUDY DO GWIAZD, ANNA RYBAKIEWICZ

Czarodziejka. Tak nazywam Annę Rybakiewicz, moje wielkie odkrycie zeszłego roku. Nikt jak ona za pomocą słów i emocji nie umie wyczarować poruszającą historię. Jej najnowsza powieść Przez trudy do gwiazd jest zdecydowanie jej najlepszą książką.


Rok 1990. Anastazja Zielińska wychodzi po udarze do domu, w którym spotyka kolegę z dziecinnych lat Leona Białowąsa. Zagubionej kobiecie, cierpiącej na amnezję cierpliwie przywraca wspomnienia czytając jej zapiski z dziennika. Razem wracają do lat wojny i zesłania do Kazachstanu.


To powieść zapisana historią przez duże H, która stanowi doświadczenie rzeszy Polaków, którzy zostali aresztowani przez NKWD i wywiezieni na Syberię. Na nieludzkim stepie musieli znaleźć siły, by przetrwać. Odarci z godności, zmuszeni do wycieńczającej pracy. Anna Rybakiewicz sprawia, że czujemy mróz, spiekotę lata i desparacką walkę o rodzinę, ból śmierci i rozłąki, tęsknotę za Ojczyzną i dawnym życiem. Towarzyszymy bohaterom w znoju pracy i w lepiankach. Zanurzamy się w przeszłości i ją oplatamy się, a wszystko po to by zrozumieć życie na ziemi zapomnianej przez Boga. Natomiast jedno zdanie dawało siłę iść na przód, per aspera ad astra - przez trudy do gwiazd. Nawet jeśli gwiazdy były dla nich bardzo odległe. Obserwujemy bohaterów w najintymniejszych momentach, gdy tracą bliskich, w chwilach zwątpienia i tragicznych doświadczeń. Anna Rybakiewicz oddaje dramaturgię wojny i zsyłki, pokazuje jak jedna decyzja może zadecydować o losach całej rodziny. Jak jeden czyn może być na wagę życia lub śmierci.


Przez trudy do gwiazd to po prostu czysta przyjemność czytania. Pożeramy ją zachłannie, a z każdą stroną rośnie napięcie jak potoczą się losy Zielińskich i braci Białowąsów. Ostrzegam lojalnie, że od tej powieści po prostu nie sposób się oderwać. Jednocześnie dziś słowo "czułość" trochę się nadużywa i ja sam zresztą często je używam. Jednak w tym przypadku Anna Rybakiewicz z ogromnym taktem i właśnie czułością opowiada losy bohaterów. Z ogromną delikatnością podchodzi również do tematu utraty pamięci na skutek udaru u osób starszych. Ja osobiście chcę więcej tego typu poruszających opowieści. 


Polecam. 

Moja ocena 10/10 



                      Wydawanictwo Filia 


niedziela, 3 maja 2026

CUDA ZA ROGIEM, KEIGO HIGASHINO

Japoński autor kryminałów chorych na głowę, tym razem w zupełnie innym gatunku przytulniej, kojącej powieści. A wszystko za sprawą Cudów za rogiem Keigo Higashino. 


Trzech drobnych złodziejaszków ukrywa się w opuszczonym sklepie. Przypadkowo odkrywają w nim skrzynkę na listy, w której znajduje się list sprzed trzydziestu lat. On też połączy przeszłość ze współczesnością, a mężczyźni wcielą się w rolę dawnego właściciela sklepu pana Namiyę i będą udzielać porad tym, którzy będą ich o to prosić. 


Keigo Higashino w zupełnie nowej odsłonie, choć po części ten, którego już dobrze znamy. Mamy bowiem trójkę przestępców, mamy trupa, mamy zagadkę z przeszłości potrzebną do zrozumienia tego, co ma miejsce obecnie. Nowością jest natomiast klimat z książek Michiko Aoyamy i płynąca z tego nauka, że pomagając innym, sami stajemy się lepsi. Sercem powieści są listy, które piszą ludzie na życiowym zakręcie i odpowiedzi, które dostają. Chociaż chłopaki nie grzeszą taktem w swej korespondencji, to nie można im odmówić dobrych chęci pomocy. Natomiast ich odbiorcy często wybierają inną drogę niż została im wskazaną, ale ostatecznie okazuje się, że rady tajemniczego Namiyi nie pozostały bez owocne. Wreszcie jest to powieść nostalgiczna z odrobiną niesamowitości. Przy czym ludzie, których spotykamy są poniekąd nam bliscy. Rozumiałem doskonale ich rozterki, a po części odnajdywałem w nich samego siebie. Pokazuje, że bez względu na wiek, zawód czy pasje każdy z nas zmaga się z różnymi wątpliwościami, a czasem potrzeba całkiem nie wiele, by pomóc innej osobie.


Osobiście muszę przyznać, że zdecydowanie wolę Keigo Higashino w kryminalnej odsłonie. Wprawdzie zostawia ona w tym kojącym odczuciu, co w ogóle jest domeną cosy books, ale ta melancholijna atmosfera i samo tępo opowieści nie do końca do mnie przemówiły. Przede wszystkim owa odrobina magii i często naiwność opowieści, nieco mi przeszkadzały i nie pozwoliły uwierzyć w prawdziwość opisanych historii. Natomiast zdecydowanie doceniam sam zamysł. 


Polecam. 

Moja ocena 6/10 



                Wydawanictwo Relacja


czwartek, 30 kwietnia 2026

AKUSZERKI I POŁOŻNE, SABINA JAKUBOWSKA

Świat tych, co asystowały przy porodach i niezwykła opowieść o zwykłych ludziach. Zmieniały się czasy, a one trwały przy swym zadaniu. Były świadkami śmierci i narodzin. Wnuczka jednej z tych kobiet, Sabina Jakubowska zabiera w ich codzienność w Akuszerkach i Położnych. 


Akuszerki zaczynają się zimą 1885. Franciszka rodzi swe pierwsze dziecko, które niedługo po porodzie umiera. Zajmuje się nią przybrana matka, Regina Perkowa. Wkrótce uczy córkę fachu Akuszerki i Franciszka za sprawą zbiegu różnych okoliczności zaczyna sama przyjmować porody. Lata mijają a ona zyskuje coraz większy podziw i szacunek miejscowych. Nieoczekiwanie dostaje szansę nauki swego fachu w Krakowie. Tak rodzi się wielką historia. 


Akuszerki to jedna z tych opowieści zanurzonych w historii i na historii bazująca. Na 700 stronach przybliża wydarzenia z dziejów Polski od końcówki XIX wieku do roku 1950. Jednak próżno szukać tu wielkiej polityki, a Sabina Jakubowska skupiła się na dniu codziennym ówczesnych mieszkańców wsi i jak zmiany polityczne oraz ekonomiczne wpłynęły na zwykły dzień mieszkańców jej rodzinnej wsi Jadowniki. Z rozmachem i ogromną wrażliwością oddaje ich warunki życia, mentalność i w ten sposób tworzy ludzi z krwi i kości wrzucone w przemiany dziejowej. Czasy zmieniają się a ich egzystencja pozostaje wciąż podobna. Toczą się wojny, zarazy, powodzie, zmieniają się epoki, a rodzące nieustannie będą potrzebować czułych rąk i dobrej znajomości swego akuszerskiego fachu kobiet przyjmujących porody. Były świadkami narodzin nowego życia i śmierci. Ich życie niczym nie różniło się od tego, jakie wiodły kobiety którym niosły pomoc. Przeżywały osobiste dramaty, namiętności, jednak mimo tego zawsze stały na stanowisku i były gotowe wypełnić swoje posłannictwo. 


Sporo jest medycznych opisów anatomii i sztuki położniczej, które osobiście były dla mnie niemniej interesujące od głównej akcji.  Często były one sprzeczne z warunkami życia mieszkańców Jadownik. Pośród brudu i skromnych warunków życia Franciszka musi pogodzić to z nabytą fachową wiedzą, z drugiej strony przydają jej się wiedza przekazana przez matkę. 

Na tej bazie Jakubowska fascynuje czytelnika ciałem ludzkim i fizjologią we wszystkich jej odmianach. Wprowadza w najintymniejszy świat porodów z jego niedoskonałościami, jakie niejednokrotnie przytrafiały się rodzącym. Z opisów tych i nagromadzenia bohaterów widać najlepiej miłość do drugiego człowieka i misję, jaką miały do spełnienia wiejskie akuszerki. 


Teraz zaś w przypadku Położnych ponownie ponownie utrzymuje wysoki poziom Akuszerek. 


Kraków 1940 roku. Regina, córka Franciszki mimo przedwojennej pracy jako nadpołożna, obecnie pracuje w charakterze salowej w Szpitalu Uniwersytecki. Mimo zdegradowania nadal walczy i dba o dobro rodzących kobiet tak, jak robiły to jej matka i babka. A dodatkowo wojenna rzeczywistość często daje o sobie znać. Tak spadkobierczyni wiejskich akuszerek wchodzi w kolejny etap życia, a następujące po sobie dekady będą niosły nowe wyzwania w życiu osobistym i zawodowym. 


Zgadzam się z opinią, że tej powieści nie czyta się, lecz po prostu ją się pochłania. Sabina Jakubowska prowadzi od czasów wojny, po pierwsze lata powojenne, aż do lat 60. Na każdym etapie wystawia Reginę na nowe doświadczenia, nie szczędząc jej zarówno miłych jak i przykrych niespodzianek. Jednak jest coś, co natychmiast zwraca naszą uwagę. A mianowicie, że w każdej sytuacji szuka pozytywów. To, co niejedną osobę by przytłoczyło, ona wychodzi obronną ręką. Zna swoją wartość i zawsze pozostaje wierną swoim ideałom. W pewnym sensie przypomina mi doktora Judyma. Dobro, godność pacjentek bez względu na pochodzenie są u niej zawsze na pierwszym miejscu. Wyznając te wartości jakie wpajano w szkole położonych nie łamie ich nawet, gdy znajdzie się w niezbyt komfortowym położeniu. Z każdą stroną rośnie zainteresowanie czytelnika. Z potęgującym napięciem śledzimy losy nie tylko jej ale również jej współpracowników, rodziny i podopiecznych. Kobiety te jak Diana, Marynia stają się nam bliskie i czytamy o nich nie tylko z sympatią jaką do nich czujemy, lecz też z emocjonalnym zaangażowaniem. W tym też tkwi właśnie siła Położnych, że na każdym kroku natykamy się na ludzi z krwi i kości. Kochają, cierpią, muszą niejednokrotnie zmierzyć się z wieloma wątpliwościami i rozczarowaniami. My zaś wchodzimy w ich "prywatę", stając się jej współuczestnikami. 


Zarówno Akuszerki jak i Położne dają taką satysfakcję, którą trudno opisać słowami. Po prostu to czysta przyjemność czytania i mimo swej opasłości, na końcu i tak czuje się pewien niedosyt. Chcemy być z tymi bohaterami jak najdłużej. A jednocześnie mam wrażenie, że do jednej jak i drugiej powieści będzie się wracać. 


Polecam. 

Moja ocena 10/10 




                    Wydawanictwo Relacja




sobota, 18 kwietnia 2026

OBSESJA, B. A. PARIS

 B. A. Paris powraca z najnowszym thrillerem psychologicznym, Obsesją. Niestety to jeden ze słabszych tytułów w jej dorobku. 


Nell Masters ma poukładane życie, grupę przyjaciół, na których zawsze może liczyć i ukochanego mężczyznę z którym planuje przyszłość. Ma jeszcze jedno, coś co skrywa nawet przed najbliższymi. W przeszłości pod innym nazwiskiem była świadkiem śmierci młodej dziewczyny. A dokładniej widziała, jak wsiada do samochodu pewnego mężczyzny, a później okazało się, że zginęła. Teraz tajemnicą sprzed lat powraca i ktoś już skrzętnie planuje, jak ją zabić.


Z niecierpliwością czekałem na najnowszą powieść B. A. Paris i czuję pewne rozdwojenie. Raz jest to, co lubimy u niej, czyli sekrety przeszłości i rosnąca atmosfera osaczenia. Jednak ostateczny efekt jest trochę rozczarowujący. Przede wszystkim wieje nudą i akcja posuwa się ślamazarnie. Niby jest budowanie napięcia poprzez drobne z pozoru szczegóły, a jednak to za mało by wzbudzić większe zainteresowanie. Najciekawiej wypada część z przeszłości Nell, kiedy relacjonuje zdarzenia jako Elle Nugent. To właśnie ona kładzie się cieniem na obecne życie bohaterki.


Nie znaczy jednak, że nie da się w Obsesji znaleźć pozytywów. Przede wszystkim jest to opowieść o tytułowej obsesji na punkcie drugiej osoby i sprawy, której bylo się świadkiem. Mamy stalking prowadzący do całkowitego osaczenia ofiary, próbę wymierzenia sprawiedliwości na własną rękę i poczucie winy za grzech z przeszłości oraz próbę jego odkupienia. Fragmenty kiedy do głosu dochodzi morderca podsyłają uczucie zagrożenia, szaleństwa i niepokoju. Z potęgującym się napięciem oczekujemy na finał rozgrywki Nell z zabojcą. Ten drugi to drapieżca planujący w najdrobniejszych szczegółach ostateczną rozgrywkę ze swą ofiarą. Paris nie potrzebuje fajerwerków do budowania napięcia. To z pozoru drobne szczegóły je budują i burzą spokój głównej bohaterki, choć też nie brakuje scen, które zapierają dech w piersiach.


Zarówno angielski tytuł when I kill you, jak i polski idealnie oddają klimat powieści. Przede wszystkim właśnie obsesję obserwowania drugiej osoby prowadzące do stopniowego burzenia jej spokoju. Przypatrujemy się bohaterce, która najpierw sama doprowadziła do tragedii, a później od lat ponosi karę za to, czego stała się przyczyną. Poza tym to opowieść o wyrzutach sumienia i cenie, jaką przychodzi zapłacić za popełnione błędy.


Najnowsza historia Paris to przyjemne czytadło ale nic więcej i chyba nawet więcej nie oczekujemy. Mimo pewnych mankamentów, trzyma poziom tych najmocniejszych powieści Brytyjki, jak Za zamkniętymi drzwiami czy Terapeutka, które przede wszystkim opierały się na potęgującym się napięciu i lęku. Z Obsesją bez efektu wow można miło spędzić dwa wieczory.


Polecam. 

Moja ocena 6/10



                  Wydawanictwo Albatros 

niedziela, 12 kwietnia 2026

ZOSTAŃ ZE MNĄ, NICHOLAS SPARKS I M. NIGHT SHYAMALAN

 Niecodzienny duet, mistrz romantycznych opowieści, Nicholas Sparks i reżyser thrillerów M. Night Shyamalan łączą siły w romansie paranormalnym Zostań ze mną.


Tate zmagał się z depresją po śmierci ukochanej siostry, teraz po pobycie w szpitalu psychiatrycznym przyjeżdża na Cape Cod, by zaprojektować dom dla swych przyjaciół Oskara i Loreny. Zatrzymuje się w starym, wiktoriańskim domu, gdzie poznaje Wren. Między nimi z każdym dniem buduje się więź, a racjonalny i uporządkowany świat mężczyzny rozpada się. Ona pomaga mu uporać się ze stratą krewnej, on zaś postanawia rozwikłać jej tajemnicę.


Po raz pierwszy zetknąłem się z romansem paranormalnym i nigdy nie przypuszczałbym, że tak mocno mnie zaangażuje. Oczywiście byłem zaciekawiony, co wyszło ze współpracy tak egzotycznej pary autorów ale końcowy efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Z jednej strony to pełna ciepła, a nawet humoru powieść romantyczna o stracie i żałobie po bliskiej osobie, kiedy niespodziewanie przechodzi w domenę Shyamalana czyli thriller z elementami grozy. Przede wszystkim tym, czym Zostań ze mną mnie z miejsca kupiło to potraktowanie tematu depresji z ogromną delikatnością i czułością. Zamiast rozwodzić się nad chorobą, to pokazano jak ważne jest wsparcie przyjaciół, jak z każdym dniem trzeba pokonywać własne demony, by uzyskać katharsis. A nowa znajomość, nawet jeśli obiekt zainteresowania jest duchem, może doskonale pomóc. Tate i Wren to dwie samotne dusze, które potrzebują siebie nawzajem. Oboje są dla siebie wsparciem i lekiem, na to z czym nie umieli się uporać. Ich relacja nie rozwija się gwałtownie, nie ma wielkich porywów serca ale stopniowe zbliżanie się do siebie w codzienności. My zaś z Tatem zastanawiamy się nad zagadką Wren.


Doskonale widać fragmenty spod pióra Sparksa i Shyamalana. Z jednej strony pełno jest charakterystycznej dla mistrza powieści romantycznych powolnej budowy akcji, powolnego budowania relacji, chociaż z góry wiemy, że znajomość ta pewnego dnia zakończy się, to i tak wyglądamy happy endu. Z drugiej strony to niespodziewanie przeradza się w trzymający w napięciu thriller. Nie ukrywam, że zabieg ten bardzo przypadł mi do gustu i bardzo przyjemnie mi się czytało. Teraz zaś niecierpliwie czekam na ekranizację.


Polecam. 

Moja ocena 8/10



                Wydawanictwo Albatros 



sobota, 11 kwietnia 2026

MINI OPINIA: IDEALNY SYN, FREIDA MCFADDEN

Od dawna przymierzałem się poznać Freidę McFadden i wreszcie mi udało się. Idealny syn z pewnością nadaje się na start.


Liam, gdzie się nie obejrzy odnosi sukcesy. Perfekcyjny uczeń, członek drużyny lekkoatletycznej, a przede wszystkim syn i brat dla młodszej Hannah. Do tego przystojny, ulubieniec nauczycieli i zdolny uczestnik koła debatowego. Jednak skrywa on jeszcze drugą naturę, tę mroczną, o której tylko jego matka Erica zdaje sobie sprawę. To ona wpływa na jego dziewczyny, by zanim sprawy zajdą za daleko, młodzi rozstali się. Podobny zamiar ma wobec najnowszej sympatii chłopaka, Olivii. Niestety tym razem sytuacja wymknie jej się z rąk wraz z zaginięciem dziewczyny. Kobieta od początku podejrzewa syna, że jest winny, a podejrzenia będą w niej rosły z każdym dniem. 


Nie ulega wątpliwości, że mamy stuprocentowy, rasowy thriller, który trzyma w napięciu od początku do samego końca. Wszystko za sprawą dwutorowej, narracji w pierwszej osobie. Wydarzenia poznajemy z punktu widzenia Erici i Olivii, oraz protokoły przesłuchań. Tym samym przyglądamy się Liamowi z obecnej chwili i bliżej poznajemy jego przeszłość. Nie wspomnę, że z każdym rozdziałem atmosfera gęstnieje i staje się coraz bardziej napięta. Z niepokojem poznajemy kolejne wydarzenia i oczekujemy na finał. Zakończenie zaś to istny cios między oczy, po którym mamy szeroko otwartą szczękę. 


Freida McFadden konsekwentnie buduje portret socjopaty, jednocześnie pokazując jak osoba taka może być odbierana przez otoczenie, jej modus operandi czy granice rodzicielskiej miłości. Liam od początku owiany jest pewną tajemnicą, która utrzymuje się do samego końca i nie konfrontuje się zbytnio z wypowiedziami innych osób. To ten typ bohatera, który zaskakuje wraz z rozwojem akcji. To on wymusza reakcje otoczenia, podczas gdy sam pozostaje nieco bierny, aż do czasu.  Niewiadomo czy jest zręcznym manipulatorem, a może rzeczywiście zdolny jest do wyższych uczuć. Z jednej strony zwykły nastolatek przeżywający pierwsze zauroczenie, z drugiej zwyrodnialec czerpiący radość z osaczania i cierpienia innych. Nigdy nie wiadomo, która z tych twarzy jest prawdziwa. 


Podobno to słabsza powieść McFadden, jeżeli tak rzeczywiście jest, to nie zostaje nic innego jak nadrobić zaległości. Nie ukrywam, że Idealny syn nie tylko mnie zaintrygował, ale wzbudził apetyt na więcej Freidy w moim życiu. 


Polecam. 

Moja ocena 8/10 




          Wydawanictwo Czwarta Strona 



poniedziałek, 16 marca 2026

LABIRYNT, REMIGIUSZ MRÓZ

Po wstrząsającym finale Kabalisty wraca Gerard Edling w piątym tomie cyklu Labiryncie Remigiusza Mroza. Słynny już Behawiorysta ponownie przyprawia o palpitację serca.


W sztormową noc w pewnym pensjonacie zostaje zamordowany nastolatek, a każda z przebywających tam osób może być winna. Na miejscu zdarzenia jest grupa śledczych, w tym prokurator Gerard Edling i jego młoda podopieczna Beata Drejer. Zdarzenie to naznaczy go na zawsze i dwadzieścia lat później tamten koszmar ponownie wróci.


Wydawało się, że seria ta została zakończona, a tu po latach wraca opolski spec od tropienia wszelkiej maści zwyrodnialców. Teraz zostaje odcięty od świata wraz z grupką osób. Tych ludzi nic nie łączy, a jednak każda z nich może okazać się mordercą. I tak Remigiusz Mróz z jednej strony wraca do klasycznego kryminału rodem Agathy Christie, z drugiej jednak nie byłby sobą gdyby nie dosypał szczypty makabry. Zabójstwo nastolatka staje się tylko pretekstem do nawiązania do tego, co z jednej strony wydarzyło się w poprzednich częściach. Z drugiej zaś na tej bazie ostatecznie rozliczyć się z przeszłością bohaterów. Jednocześnie Labirynt jest mocno klaustrofobiczny, a atmosferę osaczenia czuć z każdej strony.


Mamy dwa plany czasowe. To co zdarzyło się w 2006 w Krynicy Morskiej, ma bezpośredni związek z tym co w życiu Edlinga dzieje się obecnie. W prawdzie pierwsza połowa powieści tego nie pokazuje zbyt widocznie, ale już w późniejszej akcji widać to w całej krasie. Remigiusz Mróz po mistrzowsku buduje tu napięcie i efekty zaskoczenia, zwłaszcza kiedy wszystko obraca się o sto osiemdziesiąt stopni. Trzeba nieco poczekać zanim odkryje on wszystkie karty i da odpowiedź na pytanie, które najbardziej mnie nurtowało, co stało się z behawiorystą po tym, czego świadkami byliśmy w Kabaliście.


Nie obyło się bez małych rozczarowań związanych z coraz bardziej rozbudowanego mrozowego universum. Pojawia się Szpila, bohaterka cyklu Raportu i nią Kacper Fabisch. Do tych nowych bohaterów miałem duże nadzieje, a niestety nie wnieśli zbyt wiele do samej fabuły i byli dla mnie zbyt płytcy.


Generalnie zaś sama powieść w sobie uważam za udaną i na pewno może dać fajną rozrywkę. Na tyle wygibsasów fabuły, które Mróz zrobil, wyszedł obronną ręką.


Polecam. 

Moja ocena 7/10




                    Wydawanictwo Filia 

piątek, 6 lutego 2026

MROK JEST PO NASZEJ STRONIE, KATARZYNA ZYSKOWSKA

 Katarzyna Zyskowska jest specjalistką od mocnych opowieści, które niekiedy wywołują ból brzucha. Przenosi nas w przeszłość i snuje swoją opowieść o przedwojennej Warszawie i jej mieszkańcach w Mrok jest po naszej stronie.


Rok 1937. Hanna jest młodą literatką marzącą o karierze pisarskiej, Arie to żydowski prawnik, który popiera komunizm i wierzy, że tylko tak można dojść do sprawiedliwości społecznej. Niespodziewanie ich drogi łączą się i zapala się między nimi uczucie. Jednak poglądy ideologiczne różnią ich i na tym punkcie dochodzi między nimi do ostrych dyskusji.

Rok 1947. Hanna jest więźniarką polityczną, a Arie już jako Lew Oszerski zajmuje wysokie stanowisko w aparacie bezpieki. Kiedy najmniej się spodziewają ich losy ponownie się krzyżują.


Powieści Katarzyny Zyskowskiej to nie typowe obyczajówki. Są pełne chłodu i tytułowego mroku, który ogarnia całą opowieść. Wyzute z jakiegokolwiek banału. Miłość Hanny czy Chany i Arie - Lwa jest pełna dystansu i napotyka przeszkodę w postaci różnic ideologicznych. Niby jest posmak romantyzmu ale bardzo surowy. Pochodzą z dwóch różnych światów i dzieli ich praktycznie wszystko, a oni niczym magnes przyciągają się wzajemnie. Między tą dwójką zawiązuje się nić początkowej fascynacji. Coś ich przyciąga do siebie ale jednocześnie nie pozwala być razem. A upadek na skutek przemian ustrojowych jest bolesny. Jednak, jak wspominałem to nie jest powieść obyczajowa z lukrem. Zyskowska zaprowadza nas do najciemniejszych zaułkow przedwojennej Wsrszawy w dzielnicę biedy, która zderza się z pozorną tylko filantropią inteligencji stolicy. Zaglądamy w ten sposób do miejsc, od których odwracacano wzrok. A widok tych dzielnic jest po prostu porażający. Trafiamy w ten sposób do zakamarków ludzkiej duszy, w umysł bohaterów, przeglądamy się z bliska ich emocjom. To te ostatnie są motorem dokonywanych wyborów i skutkiem moralnych pęknięć, zwłaszcza w tej powojennej rzeczywistości.


Autorka czaruje językiem, stylem opowieści w którym poruszamy się w czasie, raz się w nim cofamy, a wszystko po to by lepiej pokazać noszone przez dwójkę bohaterów traumy przeszłości. To przeszłość ich naznacza i sprawia, że stoją po tej, a nie innej stronie barykady. Jedynie żywe jest uczucie, jakie zrodziło się między nimi. Jednak i ono ewoluuje od romantycznej relacji, po relacje pełną nienawiści i pogardy. Uczucia i emocje nie są do końca czymś oczywistym, ale czymś co ewoluuje wraz z przemianą z Chany i Ariego po Hannę i Lwa. Chociaż zdajemy sobie sprawę, że dla nich nie ma szczęśliwego zakończenia, to i tak go naiwnie oczekujemy.


Powieści Katarzyny Zyskowskiej są szalenie trudne do opowiedzenia. Wywołują ból, skrajne emocje, których nie sposób przekazać, je po prostu trzeba dotknąć i przeżyć. Z. Jednej strony piękne, z drugie traumatyczne. I to rozdarcie zostaje z nami już na zawsze.


Polecam. 

Moja ocena 10/10



                   Wydawanictwo Znak 

niedziela, 25 stycznia 2026

LENA, BARBARA WYSOCZAŃSKA

Opowieść napisana najtrudniejszymi emocjami o poranionych przez życie ludzi. Barbara Wysoczańska Leną udowadnia umiejętność opowiadania o historii pisanej bolesnym losami ludzkimi.


Lena przed laty uciekła do Paryża do swojego wuja Franciszka. Tu jako malarka surrealizmu, poprzez mrok swoich obrazów chciała oddać koszmar, jaki zostawiła w Polsce. Tu w swej samotności odnalazła siłę, by podnieść się po ciosach zadanych przez los. Znalazła przyjaciół i ułożyła sobie życie na nowo. Niespodziewanie jej spokój zostaje zburzony wiadomością aresztowania we Lwowie jej męża, Pawła Leontiewa. Mężczyzna jest bohaterem wojny polsko - bolszewickiej, a teraz oskarżono go o sprzyjanie komunistom i bolszewikom. Lena niechętnie wraca do kraju, by pomóc małżonkowi, który niegdyś uratował jej życie i w obecnej sytuacji ona musi uratować jego życie.


Każdy kto lubi powieści historyczno-obyczajowe odnajdzie się, jak ryba w wodzie. Z jednej strony odmalowany został koszmar wojny, okrucieństwa dokonywane przez bolszewików i lata trzydzieste XX wieku z panującym trendem narodowościowym, który to polował na polskich komunistów sprzyjających Sowietom. Czasy, gdzie jeden donos mógł zniszczyć niewinnego człowieka. Z drugiej strony trudne relacje pary ludzi, boleśnie doświadczonych przez rewolucję październikową i wojnę 1920 roku. Stracili wszystko. Członków najbliższej rodziny, dom i poczucie bezpieczeństwa. Doświadczyli piekła, które zmieniło ich na zawsze, a jedynie co mogą zrobić to zapomnieć o tym, co stało się ich udziałem.


Barbara Wysoczańska z niezwykłą wręcz czułością pochyla się nad swymi bohaterami. Poranioną przez życie kobietę i mężczyznę równie mocno poranionego, który w dodatku musi wziąć odpowiedzialność za innych. Jednocześnie Lena owiana jest tajemnicą. Powoli poznajemy jej przeszłość, wyczuwa się, że przeszłość Pawła i Leny jest trudna. Tylko nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo. Stąd zastawiamy się co spowodowało, że kobieta opuściła męża wobec którego deklaruje wdzięczność. Autorka dawkuje czytelnikowi emocje. Im bardziej rosną, tym bardziej zbliżamy się do rozwiązania zagadki i czekamy na katharsis.


To nie tylko sam romans historyczny ale przede wszystkim opowieść, która chwyta za serce. Wysoczańska doskonale wie, jak wzbudzić zainteresowanie czytelnika i sprawić, że jej powieści czyta się ze ściśniętym sercem.  Paczka chusteczek na pewno się przyda. 


Polecam. 

Moja ocena 7/10



                  Wydawanictwo Filia 



piątek, 16 stycznia 2026

SERIA DUMA I GNIEW, JOANNA JAX

 Nie lada gratka dla miłośników historii przez duże H od mistrzyni powieści historycznej Joanny Jax. Duma i gniew to potężna literacka uczta. W skład tej serii wchodzą Uciekinierzy, Spisek i Upadek zabierają one czytelnika do ostatniego dwudziestolecia XVIII wieku.


Miłosz Rastawicki to syn zwolennika Stanisława Augusta Poniatowskiego, który cieszył się dużym szacunkiem na królewskim dworze i teraz jego kolei by kontynuować rodzinną karierę w służbie króla. Przypadkowo spotyka Aleksandrę Łubieńską, która to właśnie w obronie czci zabiła swego przyszłego teścia. Mężczyzna oferuje jej swoją pomoc. Nie wie jednak, że ktoś widział ich i jego decyzja ratowania morderczyni pociągnie za sobą znamiene skutki. Zmuszony zostanie uciec z rodzinnego domu i szukać ratunku na dworze monarchy, tuż za nim przed niechcianym małżeństwem ucieknie Oleńka. Zarówno Miłosz jak i ona są pod ogromnym wrażeniem siebie nawzajem. A i uczucie wystawione zostanie na wiele prób.


Jeżeli lubicie kiedy historia ożywa na waszych oczach, kiedy staje obok Was i wciąga w swój wir, to powieści Joanny Jax są idealne dla Was. W prawdzie przyzwyczaiła nas do opowieści z czasów dwudziestolecia międzywojennego, II wojny światowej czy PRL, to trylogia Dumy i gniewu udowadnia, że w każdej epoce czuje się znakomicie. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na ogromny research, jakiego dokonała. Sprawiła tym, że nie tylko para protagonistów stała się nam bliska, ale również sam ostatni król Polski, Stanisław August Poniatowski jest dla nas ważny. Przede wszystkim łapią za serce jego starania ratowania kraju i konieczność zmagania się nie tylko z carycą Katarzyną ale i magnieterią. Pierwsza pragnie wpływów w Rzeczpospolitej, drudzy zaś własnych korzyści. Z ogromnym rozmachem odmalowuje okres Sejmu Wielkiego i Konstytucji 3 mają, widmo i konsekwencje kolejnego rozbioru, czy wreszcie insurekcji kościuszkowskiej i upadku I Rzeczypospolitej. Oczywiście nie była by sobą, gdyby nie przeniosła akcji poza granice kraju. Tym razem zabiera do Paryża w czasie rewolucji francuskiej i czasów ją poprzedzających. Barwnie odmalowuje rosnące niezadowolonie społeczne z rządów Ludwika XVI, okres przekształcenia rewolucji w okres terroru, w którym zjadała ona własne dzieci. A pod byle pretekstem można było zawinąć na latarni, czy być ściętym pod ostrzem gilotyny. Przeraża ogrom bezrawia i zdziczenia. Zwłaszcza noszenie ściętych głów na włóczni. Czytając o tych wszystkich wydarzeniach widać ogrom pracy, jaką Joanna Jax włożyła w najnowszą serię.


Autorka jednocześnie na to dość obszernie rozbudowane tło historyczne wplata losy bohaterów. Z ogromnym, emocjonalnym zaangażowaniem śledziłem losy Aleksandry i Miłosza, czekając na zasłużoną karę dla rodzeństwa Barszczewskich z piekła rodem. Dla mnie osobiście po powieści Joanny Jax można śmiało sięgać w ciemno i nigdy nie zazna się rozczarowania.


Polecam. 

Moja ocena 8/10





       Wydawanictwo Skarpa Warszawska 



poniedziałek, 5 stycznia 2026

PREMIERY STYCZEŃ 2026

 Nowy rok i nowe książki. W styczeń wejdziemy z przytupem i nie ma miejsca na rozgrzewkę.


1. Światło szczęścia, Eric Emanuel Schmitt, Wydawanictwo Znak



Czwarty tom monumentalnej serii Podróż przez czas. Tym razem przenosimy się do starożytnej Grecji. Będzie czytane.


Premiera 28 stycznia


2. Konkurent, Diana Brzezińska, Wydawanictwo Znak



Czwarty tom cyklu o Aleksanderze Lewisie, którą właśnie zacząłem nadrabiać. Tym razem poznamy historię zaginięcia nastolatka. Zapowiada się godny finał serii. 


Premiera 28 stycznia


3. Revolterium, Bernard Gromek, Wydawanictwo Znak



XIX - wieczny Kraków pełen spisków i namiętności, niejednoznaczny bohater buntownik i zabijaka, miłość. Zapowiada się przepysznie.


Premiera 28 stycznia 


4. Rozpacz, Klaudia Muniak, Wydawanictwo Czwarta Strona



Luksusowa rezydencja i jej tajemnice, matka po stracie dziecka zdolna zrobić wszystko, by ukoić ból. A do tego dziennikarka, której dociekliwość nie wszystkim się podoba. 


Premiera 21 stycznia


5. Na tej ziemi, Theis Orntoft, Wydawanictwo Poznańskie



Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich rozszerza się o kolejną pozycję. Theis Orntoft podkreśla to, co łączy nas z Ziemią i że sobą nawzajem. Będzie o miłości i tajemnicach. A cała opowieść zaczyna się od pogrzebu nestora rodziny. Tak poznamy trzy pokolenia połączone w czasie i przestrzeni.


Premiera 14 stycznia


6. Idealny syn, Freida McFadden, Wydawanictwo Czwarta Strona



Autorka, którą koniecznie muszę nadrobić. Idealny syn, którego każdy by chciał mieć. Tyle, że szybko na jaw wyjdą pewne niejasności z jego osobą. 


Premiera 14 stycznia


7. Lodowa pułapka, James Rollins, Wydawanictwo Albatros



Powieść idealnie wpisuje się w zimową aurę. Mamy stację polarną opuszczoną 70 lat temu. To tu Sowieci przeprowadzali niebezpieczne eksperymenty. Nikt nigdy nie miał jej odkryć. Tymczasem natyka się na nią grupa amerykańskich żołnierzy, a Rosjanie zrobią wszystko by ukryć prawdę.


Premiera 14 stycznia


8. Zostań ze mną, Nicholas Sparks, M. Night Shyamalan, Wydawanictwo Albatros



Mistrz powieści romantycznej powraca w dojść intrygujący sposób. W duecie z mistrzem horroru. Otrzymujemy historię miłosną nasyconą tajemnicami życia, śmierci i relacji międzyludzkich. Mamy architekta z depresją po stracie siostry. Miała dar widzenia duchów, a gdy mężczyzna wprowadza się do nowego domu, jego racjonalizm poddany zostaje próbie.


Premiera 28 stycznia 


9. Zwierzę ofiarne, Henrik Fexus, Wydawanictwo Czarna Owca.



David otrzymuje maila od nieznanej kobiety. Twierdzi, że zna jego sekrety i niedługo potem znika. Teraz będąc głównym podejrzanym, musi dotrzeć do prawdy. 


Premiera 28 stycznia


10. Virion. Dom, Andrzej Ziemiański, Fabryka Słów



Finał serii o starszym już Virionie. Virion rozpija się, a na drugim końcu świata czeka Achaja. Ja cały czas do humoru Ziemiańskiego próbuje się przekonać i mam sporo do nadrobienia. 


Premiera 14 stycznia


11. Poniedziałek z matchą, Michiko Aoyama, Wydawanictwo Relacja



Ciepła, przytulna opowieść, która sprawia, że czujemy się lepiej. Do pewnej kawiarni przychodzą raz w tygodniu goście na aromatyczną herbatę, matcha. Tak poznajemy ich historie. 


Premiera 14 stycznia.


12. Cuda za rogiem, Keigo Higashino, Wydawanictwo Relacja



Była Zła wola, Podejrzany X, Łabędź i nietoperz teraz Cuda za rogiem. Jak kryminał z Japonii, to powieść chora na głowę.


Premiera 14 stycznia


13. Lata rozłąki, Elizabeth Jane Howard, Wydawanictwo Albatros



Kolejny tom sagi rodu Cazaletów, tym razem w powojennej Anglii. 


Premiera 28 stycznia


14. Świnka, Lottie Hazel, Wydawanictwo Mova





Perfekcyjne życie maską głodu, którego nie można zaspokoić. Głód prawdy na temat wiarłomnego narzeczonego. 


Premiera 14 stycznia


15. Pamięć drzewa, Tina Valles, Wydawanictwo Znak



Wnuk i dziadek, świat oczami dziecka. Historia o wspomnieniach, które się pielęgnuje. 


Premiera 28 stycznia 


16. Ostatnia zapałka, Marie Vareille, Wydawanictwo Znak



Życie w odosobnieniu w klasztorze i niewyraźne wspomnienia, w pamięci utkwił tylko czyjś pogrzeb. Gdy jej brat zwiąże się z kobietą, zakonnicę ogarnia niepokój. 


Premiera 28 stycznia 


17. Kat Gaudiego, Aro Sainz de la Maza, Wydawanictwo SQN



Pierwszy tom mocnej serii kryminalnej prosto z Hiszpanii. Mroczny klimat, intryga i bohater na krawędzi. 


Premiera 14 stycznia


18. Szpieg Boga, Juan Gomez - Jurado, Wydawanictwo SQN 



Morderstwo kardynałów na konklawe, rytualne oznaczenie i seryjny morderca. Zapowiada się pyszny thriller. 


Premiera 21 stycznia 


19. Farma, Tom Rob Smith, Wydawanictwo Albatros 



Wznowienie bardzo mocnego thrillera. Zainspirowana historią rodziny autora. 


Premiera 28 stycznia 


20. Szatańskie tango, Laszlo Krasznahorkai, Wydawanictwo Czarne 



Najważniejsze powieść w dorobku pisarza. Wieś pozbawiona perspektyw i przybysz, który da mieszkańcom wiarę w przyszłość. 


Premiera 21 stycznia 


21. Drzewa, Percival Everett, Wydawanictwo Marginesy 



Mocna satyra na rasistowską Amerykę. Brutalne morderstwa i dwóch czarnych detektywów natykającą się na niechęć miejscowego szeryfa. 


Premiera 28 stycznia 


piątek, 2 stycznia 2026

ROK ZMIAN, MIECZYSŁAW GORZKA

Jak to się stało, że na kryminalnej liście zabrakło u mnie Mieczysława Gorzki? Sam nie wiem, ale już nadrabiam zaległości. Rok zmian znalazł się jako ten, który budzi apetyt na więcej.


Wszystko zaczęło od internetowej wróżby. To ona przekazała, że czeka SUKCES, POPULARNOŚĆ, WOLNOŚĆ. Trzy rzeczy, jednak niekoniecznie w takim rozumieniu, jakby się chciało. U Remigiusza Stańczyka wywołała lawinę zmian w jego dotychczasowym życiu. U komisarza Dariusza Pikula zmiany zaczęły się od śledztwa w sprawie zaginięcia kobiety. A u Alberta Tureckiego nadszedł czas chęci uwolnienia się od zaborczej matki. W najmniej spodziewanym momencie historie tych trzech mężczyzn zaczynają się łączyć. 


Na własnej skórze przekonałem się, jak Mieczysław Gorzka dokonuje penetracji ludzkiej duszy i umysłu. Krok po kroku zagłębia w najbardziej ciemne jej zakamarki i stawia pytanie, jak daleko można się posunąć, kiedy zło budzi się w człowieku. Czasem przypadek doprowadza do wejścia na drogę, z której nie ma już odwrotu. Zaburzony zostaje porządek w dotychczasowym status quo, to co wydawało się stałą rzeczą w życiu ulega rozpadowi, a na jego gliszczach budujemy zupełnie coś, do czego nigdy ani my sami, ani nikt z naszego otoczenia nie spodziewałby się. Czasem zaczyna się od porzucenia nie dającej satysfakcji i spełnienia pracy. Czasem zmiana przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Jednak Gorzka idzie o krok dalej. Bierze pod lupę toksyczne relacje w jakich można tkwić latami i za wszelką cenę z niej się uwolnić. Czasem dotyczy to miejsca pracy, a czasami domu i relacji z najbliższymi. I w tym miejscu pojawia się w Roku zmian ważny temat molestowania seksualnego, przemocy fizycznej i psychicznej i zaklętego kręgu zła, z którego tylko pragnie się uwolnić.


Akcja powieści rozpisana jest na tytułowy rok, podczas którego lepiej poznajemy naszych bohaterów. Wkraczamy nie tylko do ich życia obserwując jak stare życie rozpada się u nich niczym domek z kart, ale także do ich duszy i umysłu. Poznajemy ich emocje i myśli. To one wywołują ból brzucha, przerażają tym, jak nieprzekraczalne granice łatwo się przekracza i stacza w moralną przepaść. Chociaż u każdego z bohaterów dotyczy odmiennego aspektu i jednocześnie żaden z nich nie zostaje taki sam. To właśnie też emocje nie tylko te, które towarzyszą trójce bohaterów, ale też te, które budzą się w czytelniku grają pierwsze skrzypce. One są zupełnie skrajne, ale to one nie pozwalają odłożyć książki na później.


Mieczysław Gorzka nie bierze jeńców. Daje mocny thriller psychologiczny, który mocno skłania do refleksji, który wyostrza zmysły. I daje niebanalną rozrywkę.


Polecam 

Moja ocena 9/10



           Wydawanictwo Czarna Owca