B. A. Paris powraca z najnowszym thrillerem psychologicznym, Obsesją. Niestety to jeden ze słabszych tytułów w jej dorobku.
Nell Masters ma poukładane życie, grupę przyjaciół, na których zawsze może liczyć i ukochanego mężczyznę z którym planuje przyszłość. Ma jeszcze jedno, coś co skrywa nawet przed najbliższymi. W przeszłości pod innym nazwiskiem była świadkiem śmierci młodej dziewczyny. A dokładniej widziała, jak wsiada do samochodu pewnego mężczyzny, a później okazało się, że zginęła. Teraz tajemnicą sprzed lat powraca i ktoś już skrzętnie planuje, jak ją zabić.
Z niecierpliwością czekałem na najnowszą powieść B. A. Paris i czuję pewne rozdwojenie. Raz jest to, co lubimy u niej, czyli sekrety przeszłości i rosnąca atmosfera osaczenia. Jednak ostateczny efekt jest trochę rozczarowujący. Przede wszystkim wieje nudą i akcja posuwa się ślamazarnie. Niby jest budowanie napięcia poprzez drobne z pozoru szczegóły, a jednak to za mało by wzbudzić większe zainteresowanie. Najciekawiej wypada część z przeszłości Nell, kiedy relacjonuje zdarzenia jako Elle Nugent. To właśnie ona kładzie się cieniem na obecne życie bohaterki.
Nie znaczy jednak, że nie da się w Obsesji znaleźć pozytywów. Przede wszystkim jest to opowieść o tytułowej obsesji na punkcie drugiej osoby i sprawy, której bylo się świadkiem. Mamy stalking prowadzący do całkowitego osaczenia ofiary, próbę wymierzenia sprawiedliwości na własną rękę i poczucie winy za grzech z przeszłości oraz próbę jego odkupienia. Fragmenty kiedy do głosu dochodzi morderca podsyłają uczucie zagrożenia, szaleństwa i niepokoju. Z potęgującym się napięciem oczekujemy na finał rozgrywki Nell z zabojcą. Ten drugi to drapieżca planujący w najdrobniejszych szczegółach ostateczną rozgrywkę ze swą ofiarą. Paris nie potrzebuje fajerwerków do budowania napięcia. To z pozoru drobne szczegóły je budują i burzą spokój głównej bohaterki, choć też nie brakuje scen, które zapierają dech w piersiach.
Zarówno angielski tytuł when I kill you, jak i polski idealnie oddają klimat powieści. Przede wszystkim właśnie obsesję obserwowania drugiej osoby prowadzące do stopniowego burzenia jej spokoju. Przypatrujemy się bohaterce, która najpierw sama doprowadziła do tragedii, a później od lat ponosi karę za to, czego stała się przyczyną. Poza tym to opowieść o wyrzutach sumienia i cenie, jaką przychodzi zapłacić za popełnione błędy.
Najnowsza historia Paris to przyjemne czytadło ale nic więcej i chyba nawet więcej nie oczekujemy. Mimo pewnych mankamentów, trzyma poziom tych najmocniejszych powieści Brytyjki, jak Za zamkniętymi drzwiami czy Terapeutka, które przede wszystkim opierały się na potęgującym się napięciu i lęku. Z Obsesją bez efektu wow można miło spędzić dwa wieczory.
Polecam.
Moja ocena 6/10
Wydawanictwo Albatros

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz