sobota, 18 kwietnia 2026

OBSESJA, B. A. PARIS

 B. A. Paris powraca z najnowszym thrillerem psychologicznym, Obsesją. Niestety to jeden ze słabszych tytułów w jej dorobku. 


Nell Masters ma poukładane życie, grupę przyjaciół, na których zawsze może liczyć i ukochanego mężczyznę z którym planuje przyszłość. Ma jeszcze jedno, coś co skrywa nawet przed najbliższymi. W przeszłości pod innym nazwiskiem była świadkiem śmierci młodej dziewczyny. A dokładniej widziała, jak wsiada do samochodu pewnego mężczyzny, a później okazało się, że zginęła. Teraz tajemnicą sprzed lat powraca i ktoś już skrzętnie planuje, jak ją zabić.


Z niecierpliwością czekałem na najnowszą powieść B. A. Paris i czuję pewne rozdwojenie. Raz jest to, co lubimy u niej, czyli sekrety przeszłości i rosnąca atmosfera osaczenia. Jednak ostateczny efekt jest trochę rozczarowujący. Przede wszystkim wieje nudą i akcja posuwa się ślamazarnie. Niby jest budowanie napięcia poprzez drobne z pozoru szczegóły, a jednak to za mało by wzbudzić większe zainteresowanie. Najciekawiej wypada część z przeszłości Nell, kiedy relacjonuje zdarzenia jako Elle Nugent. To właśnie ona kładzie się cieniem na obecne życie bohaterki.


Nie znaczy jednak, że nie da się w Obsesji znaleźć pozytywów. Przede wszystkim jest to opowieść o tytułowej obsesji na punkcie drugiej osoby i sprawy, której bylo się świadkiem. Mamy stalking prowadzący do całkowitego osaczenia ofiary, próbę wymierzenia sprawiedliwości na własną rękę i poczucie winy za grzech z przeszłości oraz próbę jego odkupienia. Fragmenty kiedy do głosu dochodzi morderca podsyłają uczucie zagrożenia, szaleństwa i niepokoju. Z potęgującym się napięciem oczekujemy na finał rozgrywki Nell z zabojcą. Ten drugi to drapieżca planujący w najdrobniejszych szczegółach ostateczną rozgrywkę ze swą ofiarą. Paris nie potrzebuje fajerwerków do budowania napięcia. To z pozoru drobne szczegóły je budują i burzą spokój głównej bohaterki, choć też nie brakuje scen, które zapierają dech w piersiach.


Zarówno angielski tytuł when I kill you, jak i polski idealnie oddają klimat powieści. Przede wszystkim właśnie obsesję obserwowania drugiej osoby prowadzące do stopniowego burzenia jej spokoju. Przypatrujemy się bohaterce, która najpierw sama doprowadziła do tragedii, a później od lat ponosi karę za to, czego stała się przyczyną. Poza tym to opowieść o wyrzutach sumienia i cenie, jaką przychodzi zapłacić za popełnione błędy.


Najnowsza historia Paris to przyjemne czytadło ale nic więcej i chyba nawet więcej nie oczekujemy. Mimo pewnych mankamentów, trzyma poziom tych najmocniejszych powieści Brytyjki, jak Za zamkniętymi drzwiami czy Terapeutka, które przede wszystkim opierały się na potęgującym się napięciu i lęku. Z Obsesją bez efektu wow można miło spędzić dwa wieczory.


Polecam. 

Moja ocena 6/10



                  Wydawanictwo Albatros 

niedziela, 12 kwietnia 2026

ZOSTAŃ ZE MNĄ, NICHOLAS SPARKS I M. NIGHT SHYAMALAN

 Niecodzienny duet, mistrz romantycznych opowieści, Nicholas Sparks i reżyser thrillerów M. Night Shyamalan łączą siły w romansie paranormalnym Zostań ze mną.


Tate zmagał się z depresją po śmierci ukochanej siostry, teraz po pobycie w szpitalu psychiatrycznym przyjeżdża na Cape Cod, by zaprojektować dom dla swych przyjaciół Oskara i Loreny. Zatrzymuje się w starym, wiktoriańskim domu, gdzie poznaje Wren. Między nimi z każdym dniem buduje się więź, a racjonalny i uporządkowany świat mężczyzny rozpada się. Ona pomaga mu uporać się ze stratą krewnej, on zaś postanawia rozwikłać jej tajemnicę.


Po raz pierwszy zetknąłem się z romansem paranormalnym i nigdy nie przypuszczałbym, że tak mocno mnie zaangażuje. Oczywiście byłem zaciekawiony, co wyszło ze współpracy tak egzotycznej pary autorów ale końcowy efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Z jednej strony to pełna ciepła, a nawet humoru powieść romantyczna o stracie i żałobie po bliskiej osobie, kiedy niespodziewanie przechodzi w domenę Shyamalana czyli thriller z elementami grozy. Przede wszystkim tym, czym Zostań ze mną mnie z miejsca kupiło to potraktowanie tematu depresji z ogromną delikatnością i czułością. Zamiast rozwodzić się nad chorobą, to pokazano jak ważne jest wsparcie przyjaciół, jak z każdym dniem trzeba pokonywać własne demony, by uzyskać katharsis. A nowa znajomość, nawet jeśli obiekt zainteresowania jest duchem, może doskonale pomóc. Tate i Wren to dwie samotne dusze, które potrzebują siebie nawzajem. Oboje są dla siebie wsparciem i lekiem, na to z czym nie umieli się uporać. Ich relacja nie rozwija się gwałtownie, nie ma wielkich porywów serca ale stopniowe zbliżanie się do siebie w codzienności. My zaś z Tatem zastanawiamy się nad zagadką Wren.


Doskonale widać fragmenty spod pióra Sparksa i Shyamalana. Z jednej strony pełno jest charakterystycznej dla mistrza powieści romantycznych powolnej budowy akcji, powolnego budowania relacji, chociaż z góry wiemy, że znajomość ta pewnego dnia zakończy się, to i tak wyglądamy happy endu. Z drugiej strony to niespodziewanie przeradza się w trzymający w napięciu thriller. Nie ukrywam, że zabieg ten bardzo przypadł mi do gustu i bardzo przyjemnie mi się czytało. Teraz zaś niecierpliwie czekam na ekranizację.


Polecam. 

Moja ocena 8/10



                Wydawanictwo Albatros 



sobota, 11 kwietnia 2026

MINI OPINIA: IDEALNY SYN, FREIDA MCFADDEN

Od dawna przymierzałem się poznać Freidę McFadden i wreszcie mi udało się. Idealny syn z pewnością nadaje się na start.


Liam, gdzie się nie obejrzy odnosi sukcesy. Perfekcyjny uczeń, członek drużyny lekkoatletycznej, a przede wszystkim syn i brat dla młodszej Hannah. Do tego przystojny, ulubieniec nauczycieli i zdolny uczestnik koła debatowego. Jednak skrywa on jeszcze drugą naturę, tę mroczną, o której tylko jego matka Erica zdaje sobie sprawę. To ona wpływa na jego dziewczyny, by zanim sprawy zajdą za daleko, młodzi rozstali się. Podobny zamiar ma wobec najnowszej sympatii chłopaka, Olivii. Niestety tym razem sytuacja wymknie jej się z rąk wraz z zaginięciem dziewczyny. Kobieta od początku podejrzewa syna, że jest winny, a podejrzenia będą w niej rosły z każdym dniem. 


Nie ulega wątpliwości, że mamy stuprocentowy, rasowy thriller, który trzyma w napięciu od początku do samego końca. Wszystko za sprawą dwutorowej, narracji w pierwszej osobie. Wydarzenia poznajemy z punktu widzenia Erici i Olivii, oraz protokoły przesłuchań. Tym samym przyglądamy się Liamowi z obecnej chwili i bliżej poznajemy jego przeszłość. Nie wspomnę, że z każdym rozdziałem atmosfera gęstnieje i staje się coraz bardziej napięta. Z niepokojem poznajemy kolejne wydarzenia i oczekujemy na finał. Zakończenie zaś to istny cios między oczy, po którym mamy szeroko otwartą szczękę. 


Freida McFadden konsekwentnie buduje portret socjopaty, jednocześnie pokazując jak osoba taka może być odbierana przez otoczenie, jej modus operandi czy granice rodzicielskiej miłości. Liam od początku owiany jest pewną tajemnicą, która utrzymuje się do samego końca i nie konfrontuje się zbytnio z wypowiedziami innych osób. To ten typ bohatera, który zaskakuje wraz z rozwojem akcji. To on wymusza reakcje otoczenia, podczas gdy sam pozostaje nieco bierny, aż do czasu.  Niewiadomo czy jest zręcznym manipulatorem, a może rzeczywiście zdolny jest do wyższych uczuć. Z jednej strony zwykły nastolatek przeżywający pierwsze zauroczenie, z drugiej zwyrodnialec czerpiący radość z osaczania i cierpienia innych. Nigdy nie wiadomo, która z tych twarzy jest prawdziwa. 


Podobno to słabsza powieść McFadden, jeżeli tak rzeczywiście jest, to nie zostaje nic innego jak nadrobić zaległości. Nie ukrywam, że Idealny syn nie tylko mnie zaintrygował, ale wzbudził apetyt na więcej Freidy w moim życiu. 


Polecam. 

Moja ocena 8/10 




          Wydawanictwo Czwarta Strona 



poniedziałek, 16 marca 2026

LABIRYNT, REMIGIUSZ MRÓZ

Po wstrząsającym finale Kabalisty wraca Gerard Edling w piątym tomie cyklu Labiryncie Remigiusza Mroza. Słynny już Behawiorysta ponownie przyprawia o palpitację serca.


W sztormową noc w pewnym pensjonacie zostaje zamordowany nastolatek, a każda z przebywających tam osób może być winna. Na miejscu zdarzenia jest grupa śledczych, w tym prokurator Gerard Edling i jego młoda podopieczna Beata Drejer. Zdarzenie to naznaczy go na zawsze i dwadzieścia lat później tamten koszmar ponownie wróci.


Wydawało się, że seria ta została zakończona, a tu po latach wraca opolski spec od tropienia wszelkiej maści zwyrodnialców. Teraz zostaje odcięty od świata wraz z grupką osób. Tych ludzi nic nie łączy, a jednak każda z nich może okazać się mordercą. I tak Remigiusz Mróz z jednej strony wraca do klasycznego kryminału rodem Agathy Christie, z drugiej jednak nie byłby sobą gdyby nie dosypał szczypty makabry. Zabójstwo nastolatka staje się tylko pretekstem do nawiązania do tego, co z jednej strony wydarzyło się w poprzednich częściach. Z drugiej zaś na tej bazie ostatecznie rozliczyć się z przeszłością bohaterów. Jednocześnie Labirynt jest mocno klaustrofobiczny, a atmosferę osaczenia czuć z każdej strony.


Mamy dwa plany czasowe. To co zdarzyło się w 2006 w Krynicy Morskiej, ma bezpośredni związek z tym co w życiu Edlinga dzieje się obecnie. W prawdzie pierwsza połowa powieści tego nie pokazuje zbyt widocznie, ale już w późniejszej akcji widać to w całej krasie. Remigiusz Mróz po mistrzowsku buduje tu napięcie i efekty zaskoczenia, zwłaszcza kiedy wszystko obraca się o sto osiemdziesiąt stopni. Trzeba nieco poczekać zanim odkryje on wszystkie karty i da odpowiedź na pytanie, które najbardziej mnie nurtowało, co stało się z behawiorystą po tym, czego świadkami byliśmy w Kabaliście.


Nie obyło się bez małych rozczarowań związanych z coraz bardziej rozbudowanego mrozowego universum. Pojawia się Szpila, bohaterka cyklu Raportu i nią Kacper Fabisch. Do tych nowych bohaterów miałem duże nadzieje, a niestety nie wnieśli zbyt wiele do samej fabuły i byli dla mnie zbyt płytcy.


Generalnie zaś sama powieść w sobie uważam za udaną i na pewno może dać fajną rozrywkę. Na tyle wygibsasów fabuły, które Mróz zrobil, wyszedł obronną ręką.


Polecam. 

Moja ocena 7/10




                    Wydawanictwo Filia 

piątek, 6 lutego 2026

MROK JEST PO NASZEJ STRONIE, KATARZYNA ZYSKOWSKA

 Katarzyna Zyskowska jest specjalistką od mocnych opowieści, które niekiedy wywołują ból brzucha. Przenosi nas w przeszłość i snuje swoją opowieść o przedwojennej Warszawie i jej mieszkańcach w Mrok jest po naszej stronie.


Rok 1937. Hanna jest młodą literatką marzącą o karierze pisarskiej, Arie to żydowski prawnik, który popiera komunizm i wierzy, że tylko tak można dojść do sprawiedliwości społecznej. Niespodziewanie ich drogi łączą się i zapala się między nimi uczucie. Jednak poglądy ideologiczne różnią ich i na tym punkcie dochodzi między nimi do ostrych dyskusji.

Rok 1947. Hanna jest więźniarką polityczną, a Arie już jako Lew Oszerski zajmuje wysokie stanowisko w aparacie bezpieki. Kiedy najmniej się spodziewają ich losy ponownie się krzyżują.


Powieści Katarzyny Zyskowskiej to nie typowe obyczajówki. Są pełne chłodu i tytułowego mroku, który ogarnia całą opowieść. Wyzute z jakiegokolwiek banału. Miłość Hanny czy Chany i Arie - Lwa jest pełna dystansu i napotyka przeszkodę w postaci różnic ideologicznych. Niby jest posmak romantyzmu ale bardzo surowy. Pochodzą z dwóch różnych światów i dzieli ich praktycznie wszystko, a oni niczym magnes przyciągają się wzajemnie. Między tą dwójką zawiązuje się nić początkowej fascynacji. Coś ich przyciąga do siebie ale jednocześnie nie pozwala być razem. A upadek na skutek przemian ustrojowych jest bolesny. Jednak, jak wspominałem to nie jest powieść obyczajowa z lukrem. Zyskowska zaprowadza nas do najciemniejszych zaułkow przedwojennej Wsrszawy w dzielnicę biedy, która zderza się z pozorną tylko filantropią inteligencji stolicy. Zaglądamy w ten sposób do miejsc, od których odwracacano wzrok. A widok tych dzielnic jest po prostu porażający. Trafiamy w ten sposób do zakamarków ludzkiej duszy, w umysł bohaterów, przeglądamy się z bliska ich emocjom. To te ostatnie są motorem dokonywanych wyborów i skutkiem moralnych pęknięć, zwłaszcza w tej powojennej rzeczywistości.


Autorka czaruje językiem, stylem opowieści w którym poruszamy się w czasie, raz się w nim cofamy, a wszystko po to by lepiej pokazać noszone przez dwójkę bohaterów traumy przeszłości. To przeszłość ich naznacza i sprawia, że stoją po tej, a nie innej stronie barykady. Jedynie żywe jest uczucie, jakie zrodziło się między nimi. Jednak i ono ewoluuje od romantycznej relacji, po relacje pełną nienawiści i pogardy. Uczucia i emocje nie są do końca czymś oczywistym, ale czymś co ewoluuje wraz z przemianą z Chany i Ariego po Hannę i Lwa. Chociaż zdajemy sobie sprawę, że dla nich nie ma szczęśliwego zakończenia, to i tak go naiwnie oczekujemy.


Powieści Katarzyny Zyskowskiej są szalenie trudne do opowiedzenia. Wywołują ból, skrajne emocje, których nie sposób przekazać, je po prostu trzeba dotknąć i przeżyć. Z. Jednej strony piękne, z drugie traumatyczne. I to rozdarcie zostaje z nami już na zawsze.


Polecam. 

Moja ocena 10/10



                   Wydawanictwo Znak 

niedziela, 25 stycznia 2026

LENA, BARBARA WYSOCZAŃSKA

Opowieść napisana najtrudniejszymi emocjami o poranionych przez życie ludzi. Barbara Wysoczańska Leną udowadnia umiejętność opowiadania o historii pisanej bolesnym losami ludzkimi.


Lena przed laty uciekła do Paryża do swojego wuja Franciszka. Tu jako malarka surrealizmu, poprzez mrok swoich obrazów chciała oddać koszmar, jaki zostawiła w Polsce. Tu w swej samotności odnalazła siłę, by podnieść się po ciosach zadanych przez los. Znalazła przyjaciół i ułożyła sobie życie na nowo. Niespodziewanie jej spokój zostaje zburzony wiadomością aresztowania we Lwowie jej męża, Pawła Leontiewa. Mężczyzna jest bohaterem wojny polsko - bolszewickiej, a teraz oskarżono go o sprzyjanie komunistom i bolszewikom. Lena niechętnie wraca do kraju, by pomóc małżonkowi, który niegdyś uratował jej życie i w obecnej sytuacji ona musi uratować jego życie.


Każdy kto lubi powieści historyczno-obyczajowe odnajdzie się, jak ryba w wodzie. Z jednej strony odmalowany został koszmar wojny, okrucieństwa dokonywane przez bolszewików i lata trzydzieste XX wieku z panującym trendem narodowościowym, który to polował na polskich komunistów sprzyjających Sowietom. Czasy, gdzie jeden donos mógł zniszczyć niewinnego człowieka. Z drugiej strony trudne relacje pary ludzi, boleśnie doświadczonych przez rewolucję październikową i wojnę 1920 roku. Stracili wszystko. Członków najbliższej rodziny, dom i poczucie bezpieczeństwa. Doświadczyli piekła, które zmieniło ich na zawsze, a jedynie co mogą zrobić to zapomnieć o tym, co stało się ich udziałem.


Barbara Wysoczańska z niezwykłą wręcz czułością pochyla się nad swymi bohaterami. Poranioną przez życie kobietę i mężczyznę równie mocno poranionego, który w dodatku musi wziąć odpowiedzialność za innych. Jednocześnie Lena owiana jest tajemnicą. Powoli poznajemy jej przeszłość, wyczuwa się, że przeszłość Pawła i Leny jest trudna. Tylko nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo. Stąd zastawiamy się co spowodowało, że kobieta opuściła męża wobec którego deklaruje wdzięczność. Autorka dawkuje czytelnikowi emocje. Im bardziej rosną, tym bardziej zbliżamy się do rozwiązania zagadki i czekamy na katharsis.


To nie tylko sam romans historyczny ale przede wszystkim opowieść, która chwyta za serce. Wysoczańska doskonale wie, jak wzbudzić zainteresowanie czytelnika i sprawić, że jej powieści czyta się ze ściśniętym sercem.  Paczka chusteczek na pewno się przyda. 


Polecam. 

Moja ocena 7/10



                  Wydawanictwo Filia 



piątek, 16 stycznia 2026

SERIA DUMA I GNIEW, JOANNA JAX

 Nie lada gratka dla miłośników historii przez duże H od mistrzyni powieści historycznej Joanny Jax. Duma i gniew to potężna literacka uczta. W skład tej serii wchodzą Uciekinierzy, Spisek i Upadek zabierają one czytelnika do ostatniego dwudziestolecia XVIII wieku.


Miłosz Rastawicki to syn zwolennika Stanisława Augusta Poniatowskiego, który cieszył się dużym szacunkiem na królewskim dworze i teraz jego kolei by kontynuować rodzinną karierę w służbie króla. Przypadkowo spotyka Aleksandrę Łubieńską, która to właśnie w obronie czci zabiła swego przyszłego teścia. Mężczyzna oferuje jej swoją pomoc. Nie wie jednak, że ktoś widział ich i jego decyzja ratowania morderczyni pociągnie za sobą znamiene skutki. Zmuszony zostanie uciec z rodzinnego domu i szukać ratunku na dworze monarchy, tuż za nim przed niechcianym małżeństwem ucieknie Oleńka. Zarówno Miłosz jak i ona są pod ogromnym wrażeniem siebie nawzajem. A i uczucie wystawione zostanie na wiele prób.


Jeżeli lubicie kiedy historia ożywa na waszych oczach, kiedy staje obok Was i wciąga w swój wir, to powieści Joanny Jax są idealne dla Was. W prawdzie przyzwyczaiła nas do opowieści z czasów dwudziestolecia międzywojennego, II wojny światowej czy PRL, to trylogia Dumy i gniewu udowadnia, że w każdej epoce czuje się znakomicie. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na ogromny research, jakiego dokonała. Sprawiła tym, że nie tylko para protagonistów stała się nam bliska, ale również sam ostatni król Polski, Stanisław August Poniatowski jest dla nas ważny. Przede wszystkim łapią za serce jego starania ratowania kraju i konieczność zmagania się nie tylko z carycą Katarzyną ale i magnieterią. Pierwsza pragnie wpływów w Rzeczpospolitej, drudzy zaś własnych korzyści. Z ogromnym rozmachem odmalowuje okres Sejmu Wielkiego i Konstytucji 3 mają, widmo i konsekwencje kolejnego rozbioru, czy wreszcie insurekcji kościuszkowskiej i upadku I Rzeczypospolitej. Oczywiście nie była by sobą, gdyby nie przeniosła akcji poza granice kraju. Tym razem zabiera do Paryża w czasie rewolucji francuskiej i czasów ją poprzedzających. Barwnie odmalowuje rosnące niezadowolonie społeczne z rządów Ludwika XVI, okres przekształcenia rewolucji w okres terroru, w którym zjadała ona własne dzieci. A pod byle pretekstem można było zawinąć na latarni, czy być ściętym pod ostrzem gilotyny. Przeraża ogrom bezrawia i zdziczenia. Zwłaszcza noszenie ściętych głów na włóczni. Czytając o tych wszystkich wydarzeniach widać ogrom pracy, jaką Joanna Jax włożyła w najnowszą serię.


Autorka jednocześnie na to dość obszernie rozbudowane tło historyczne wplata losy bohaterów. Z ogromnym, emocjonalnym zaangażowaniem śledziłem losy Aleksandry i Miłosza, czekając na zasłużoną karę dla rodzeństwa Barszczewskich z piekła rodem. Dla mnie osobiście po powieści Joanny Jax można śmiało sięgać w ciemno i nigdy nie zazna się rozczarowania.


Polecam. 

Moja ocena 8/10





       Wydawanictwo Skarpa Warszawska