Katarzyna Zyskowska jest specjalistką od mocnych opowieści, które niekiedy wywołują ból brzucha. Przenosi nas w przeszłość i snuje swoją opowieść o przedwojennej Warszawie i jej mieszkańcach w Mrok jest po naszej stronie.
Rok 1937. Hanna jest młodą literatką marzącą o karierze pisarskiej, Arie to żydowski prawnik, który popiera komunizm i wierzy, że tylko tak można dojść do sprawiedliwości społecznej. Niespodziewanie ich drogi łączą się i zapala się między nimi uczucie. Jednak poglądy ideologiczne różnią ich i na tym punkcie dochodzi między nimi do ostrych dyskusji.
Rok 1947. Hanna jest więźniarką polityczną, a Arie już jako Lew Oszerski zajmuje wysokie stanowisko w aparacie bezpieki. Kiedy najmniej się spodziewają ich losy ponownie się krzyżują.
Powieści Katarzyny Zyskowskiej to nie typowe obyczajówki. Są pełne chłodu i tytułowego mroku, który ogarnia całą opowieść. Wyzute z jakiegokolwiek banału. Miłość Hanny czy Chany i Arie - Lwa jest pełna dystansu i napotyka przeszkodę w postaci różnic ideologicznych. Niby jest posmak romantyzmu ale bardzo surowy. Pochodzą z dwóch różnych światów i dzieli ich praktycznie wszystko, a oni niczym magnes przyciągają się wzajemnie. Między tą dwójką zawiązuje się nić początkowej fascynacji. Coś ich przyciąga do siebie ale jednocześnie nie pozwala być razem. A upadek na skutek przemian ustrojowych jest bolesny. Jednak, jak wspominałem to nie jest powieść obyczajowa z lukrem. Zyskowska zaprowadza nas do najciemniejszych zaułkow przedwojennej Wsrszawy w dzielnicę biedy, która zderza się z pozorną tylko filantropią inteligencji stolicy. Zaglądamy w ten sposób do miejsc, od których odwracacano wzrok. A widok tych dzielnic jest po prostu porażający. Trafiamy w ten sposób do zakamarków ludzkiej duszy, w umysł bohaterów, przeglądamy się z bliska ich emocjom. To te ostatnie są motorem dokonywanych wyborów i skutkiem moralnych pęknięć, zwłaszcza w tej powojennej rzeczywistości.
Autorka czaruje językiem, stylem opowieści w którym poruszamy się w czasie, raz się w nim cofamy, a wszystko po to by lepiej pokazać noszone przez dwójkę bohaterów traumy przeszłości. To przeszłość ich naznacza i sprawia, że stoją po tej, a nie innej stronie barykady. Jedynie żywe jest uczucie, jakie zrodziło się między nimi. Jednak i ono ewoluuje od romantycznej relacji, po relacje pełną nienawiści i pogardy. Uczucia i emocje nie są do końca czymś oczywistym, ale czymś co ewoluuje wraz z przemianą z Chany i Ariego po Hannę i Lwa. Chociaż zdajemy sobie sprawę, że dla nich nie ma szczęśliwego zakończenia, to i tak go naiwnie oczekujemy.
Powieści Katarzyny Zyskowskiej są szalenie trudne do opowiedzenia. Wywołują ból, skrajne emocje, których nie sposób przekazać, je po prostu trzeba dotknąć i przeżyć. Z. Jednej strony piękne, z drugie traumatyczne. I to rozdarcie zostaje z nami już na zawsze.
Polecam.
Moja ocena 10/10
Wydawanictwo Znak
.jpeg)



























