Poruszająca opowieść o traumie i cierpieniu z dzieciństwa w Ostatniej zapałce Marie Vareille.
Abigaelle od ponad dwudziestu lat mieszka w burgundzkim klasztorze z dala od światowego szumu. Jej codzienność jest uporządkowana, stała i przebiega w absolutnej ciszy. Nie wiele pamięta ze swej przeszłości, a wspomnienia to jedynie wyrwane z kontekstu obrazy. Jakiś pogrzeb, ale nie wiadomo czyj; wciśnięte w rękę pudełko zapałek. Jedynie, co sobotę spotyka się z bratem i z dala śledzi jego życie. Mężczyzna jest popularnym pisarzem, natomiast kiedy zwiąże się z prostolinijną Zoe, tylko Abigaelle zna przeszłość i wie kim na prawdę jest jej brat.
Statystyki, które przedstawia Marie Vareille są wstrząsające. Troje na czworo dzieci z rodzin przemocowych będzie albo przemocowcem w związku, albo ofiarą przemocy. Dokładnie pokazuje ona mechanizmy manipulacji, uzależnienienia od siebie i cichego bólu znoszonego każdego dnia za zamkniętymi drzwiami. Strach żony przed przyznaniem, że potrzebuje pomocy i dzieci biernych i bezradnych obserwatorów cierpienia matki. Francuska pisarka nie obwija w bawełnę, lecz pokazuje rzeczywistość taką, jaką jest. Krok po kroku odsłania codzienność rodzin przemocowych. Wystarczy drobiazg, albo tak zwany zły dzień by posypały się razy i obelgi. My zaś przypatrujemy się temu z bliska, poznajemy z bezpośredniej relacji ofiar i czujemy potęgujący się z każdą stroną ból brzucha. Nie ma tu sensacji, ale sucha relacja dziecka oraz dorosłej kobiety doświadczającej tego każdego dnia. Równocześnie pokazuje skutki przebywania w przemocowym domu i jak odbija się to na dalszym życiu tych, co byli tego uczestnikami. Dramaturgia powieści jest niezwykle cicha, wynika z suchej i wyzutej z emocji relacji. Tli się ogniem zapałki, jednak stopniowo spała nie tylko bohaterów ale i nas czytelników. Vareille pisze o traumie w sposób niezwykle delikatny. Pokazuje, że są rany, które nosimy przez całe życie i nie da się ich wymazać - można jedynie nauczyć się z nimi żyć. Nie znikają one mimo upływu lat. Pozostają w pamięci przez całe życie i naznaczają piętnem na własnej rodzinie.
Wiem jedno, Marie Vareille to moja nowa francuska miłość. Ostatnia zapałka zostawia po sobie zapach dymu, po zgaśniętej zapałce. Zostawia po sobie oczyszczenie i jednocześnie nadzieję, że mimo wszystko ona jest dla każdego.
Polecam.
Moja ocena 10/10
Wydawanictwo Znak

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz