Utarło się, że wszyscy cieszą się na święta. Czas ten ma być obfity, radosny i absolutnie nikt nie może spędzić go samemu. Jednak Gabriela Gargaś w Podziękuję za święta nieco łamie schemat szczęśliwego czasu Bożego Narodzenia.
Ada nie przepada za świętami, a zwłaszcza za Wigilią u teściowej. Już nawet byłej teściowej, która z fałszywym uśmiechem na twarzy potrafi wbijać szpile. Do tego szpanowanie jej ex. Nie, w tym roku będzie inaczej. Z dziećmi pakuje się do pick - upa i wyjeżdża w Bieszczady, aby spotkać się z od wielu lat nie obecną w jej życiu matką. Po drodze napotka nieco uszczypliwego Igora, Świętego Mikołaja z elfami. Gdy samochód psuje się, wszyscy muszą spędzić Wigilię w samotnie położonej chacie.
Święta, a zwłaszcza Wigilia wcale nie musi być wyczekiwana. Są bowiem ci, którzy woleli spędzić ten czas samotnie, po swojemu zamiast brać udział w fałszywie życzliwym gronie. Wszystkie bombki, łańcuchy i itp. mogą pachnieć i błyszczeć tandetą, gdy brak bliskiej, życzliwej nam osoby. Czasem pusty talerz może też oznaczać tego, którego już zabrakło przy wigilijnym stole. Dokładnie tak jest w Podziękuję za święta. Gargaś, czarodziejka ludzkich serc na swych bohaterach wybiera ludzi po przejściach, samotnych i mocno przede wszystkim poranionych przez życie. Takich, dla których święta nie mają nic z oczekiwania na nie. Wręcz przeciwnie, lepiej by ich nie było. Jednak szybko można przekonać się, że same w sobie święta nie mają nic złego, to nie ich wina że ludzie potrafią perfekcyjny sposób je popsuć i sprawić, że błyszczą fałszem.
U Gabrysi niechęć do świąt nie tylko wiąże się z narzucaniem sposobu ich spędzania, lecz również z wszelkimi troska i noszonymi przez życie ran. Do tego zalicza się odpowiedzialne rodzicielstwo, a przede wszystkim bycie razem rodziców i dzieci. Brak zainteresowania czy porzucenie potomstwa, boli bardzo mocno. Także konieczność opiekowania się chorym współmałżonkiem, zmaganie się z depresją czy życie bez miłości drugiej połówki. Czasem zaś miłość pojawi się w najmniej oczekiwanym momencie życia. Ona też ma moc zmienienia postawy wobec innych i stosunku do samych świąt.
Nie jest niespodzianka, że powieści naszej czarodziejki są dokładnie takie jak my. A jednocześnie niesamowicie ciepłe, otulają, koją i sprawiają, że po prostu czujemy się lepiej. Pełne subtelności, delikatności i czułości w opowiadaniu o pokręconych losach bohaterów. Podziękuję za święta nie są w tym przypadku wyjątkiem.
Polecam.
Moja ocena 7/10
Wydawanictwo Filia



