sobota, 20 grudnia 2025

BYŁA SOBIE RADOŚĆ, KATARZYNA MICHALAK

Nic tak nie smakuje w grudniu, jak bożonarodzeniowa opowieść od naszych rodzimych autorek. W tym roku na pierwszy ogień poszła Była sobie radość Katarzyny Michalak.



Stella i Bastion są udanym małżeństwem. On dyspozytor numeru 112,ona korektorka w wydawnictwie. Skoro nie mogą mieć dzieci, przygarniają suczkę, Bajkę. Kiedy dojdzie do zaginięcia pieska, zaczynają się dla nich poważne problemy. Oboje są dla siebie zdolni do wszystkiego, mimo to przemilczane sprawy spowodują rozłąkę pary. A sunię rasy welsh corgi będzie czekała długa droga do domu. 


Niby nie jestem sroką okładkową, jednak urocza piesia przykuła moją uwagę i nie żałuję lektury. Idealnie wkomponowuje się w okres przedświąteczny i sprawia, że na kilkanaście godzin świat zwalnia. Nie liczy się nic, tylko życiowe dylematy Stelli i Bastiana, oraz przygody Bajulki. To w tej trójce tkwi siła opowieści. Jak bowiem oprzeć się uroczemu piu Bajeczki, czy dobremu sercu dwojga młodych ludzi, zmagającymi się z trudnymi decyzjami.


To moja trzecia powieść spod pióra Katarzyny Michalak i tak jak w przypadku Była sobie miłość czy Szczęście pisane marzeniem nie zawiodła, lecz dostarczyła moc wzruszeń. Fabularnie najbliżej jej do pierwszej z tych pozycji. Jak poprzednio mamy chorobę i zaginionego czworonoga. Jednak znając historię Binga, to najnowsza opowieść Kasi nie robi aż takiego wrażenia. W poprzedniej co i raz łamała moje serce, tu było spokojniej. Znając schemat łatwo przewidzieć w jakim kierunku potoczą się losy bohaterów, mimo to nie sposób oderwać się do samiutkiego końca. Przede wszystkim życiowe problemy Stelli i Bastiana, zmuszenie do poświęcenia dla tej drugiej osoby, osobiste dramaty i podejmowane wybory pokazują głębokie uczucie małżonków. A ich relacja wystawiona zostaje na próbę. Tak znamy to już, jednak jak u Katarzyny Michalak bez reszty angażujemy się w tę historię. Jej powieść jest kojąca, pełna ciepła i nadziei na lepsze jutro. Złe dni muszą przecież minąć i wszystko musi się udać. Ponownie jest to historia pisana uczuciem, delikatnością i z dużą czułością.


Po lekturze ponownie czujemy się lepiej. Dla mnie działa jak ciepły koc z kubkiem kakao. Ogrzewa, otula i pozwala zapomnieć o własnych bolączkach codzienności. Czas Bożego Narodzenia bowiem to czas cudów, które pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie. 

Polecam. 
Moja ocena 7/10




                      Wydawnictwo Znak 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz