czwartek, 28 sierpnia 2025

ESESMAN I ŻYDÓWKA, JUSTYNA WYDRA

Ach, te wojenne dramaty i miłość. Zakazane uczucie, które nie miało prawa mieć miejsce. Nic więc dziwnego, że Justyna Wydra Esesmanem i Żydówką z miejsca mnie kupiła.


Kwiecień 1943 rok. W wyniku likwidacji krakowskiego getta tamtejsza ludność w wagonach bydlęcych została wywieziona do Auschwitz. Jedynie młoda Żydówka Debora wyskakuje z pociągu i ze złamaną nogą ukrywa się w krzakach. Tam zastaje ją Bruno Kramer, oficer SS. Co powinno już oznaczać śmierć dziewczyny, przybiera nieoczekiwany obrót. A drogi Debory i Bruna nie raz przetną się w dramatycznych okolicznościach.


Nie jest żadną tajemnicą, że mam ogromną słabość do wojennych opowieści, zwłaszcza z wątkiem żydowskim. Przede wszystkim porusza mnie gehenna ludzi, walka o przetrwanie i próba zachowania człowieczeństwa w obliczu wszechobecnego bestialstwa. A historia opowiedziana w Esesmanie i Żydówce idealnie wpisuje się w ten nurt. Tu gra toczy się o najwyższą stawkę, tu niebezpieczeństwo jest nieustannie na wyciągnięcie ręki, a świadomość kontaktu i pomocy temu, kto winien być traktowany jak wróg jest wciąż obecne. Na tym Justyna Wydra buduje opowieść w której przeszłość i teraźniejszość przeplata się ze sobą. Z losów pary bohaterów sprzed 1943 poznajemy ich jacy byli przed powszechną katastrofą, jak również ich relacje łączące ich z bliskimi. Dwie osoby całkowicie inaczej wychowane, wyznające odmienny światopogląd. Z jednej strony Debora wiodące zwykłe życie pełne marzeń o przyszłości, z drugiej Bruno z każdym dniem zafascynowany siłą i ideologią narodowego socjalizmu. Wraz wybuchem wojny nie tylko ich sposób postrzegania świata, ale oni sobie wystawieni zostają na dokonanie tego jednego wyboru, od którego zależy dosłownie wszystko. Zarówno z bliska przyglądamy się konspiracji, jak również szeregom SS i na tym tle rodzącą się miłość. Ta zakazana, ta którą trudno zaakceptować, ale nie dająca się stłamsić tym, co stoją po przeciwnych stronach barykady. Tylko, czy wobec okrucieństwa wojny i nowego powojennego porządku, uczucie kochanków ma szansę przetrwać?


To, co urzeka najmocniej w tej powieści to Debora i Bruno. Dwoje, samotnych ludzi, których spotkało coś, czego nigdy by się nie spodziewali. Niejednokrotnie w próbie zachowania człowieczeństwa, zmuszeni są postąpić wbrew regułom, wbrew otoczeniu. Nieustannie prześladuje ich widmo śmierci, mimo to nieustannie ich drogi krzyżują się. Przyciągają siebie niczym magnes. Tylko będąc we dwoje mogą zapomnieć chociaż na chwilę o wszechogarniającym piekle.


Powieść stanowi typowy romans historyczny, który z ogromnym realizmem oddaje realia epoki. Justyna Wydra z ogromną czułością, delikatnością snuje opowieść o miłości. Jednocześnie nikogo nie ocenia, każdemu daje szansę na przedstawienie własnych racji. Niewątpliwie bardzo mocno angażuje emocjonalnie czytelnika. I może zwłaszcza w pierwszej części nie ma zbyt wiele fajerwerków, to jest poprawnie napisana historia oddająca życie i uczuciowe zmaganie się dwójki ludzi, którzy mogą liczyć tylko na siebie. Esesman i Żydówka w pełni rozbrzmiewa i nasuwa mnóstwo myśli o powieści wtedy, gdy pada ostatnie zdanie.


Polecam. 

Moja ocena 7/10



               Wydawanictwo Zysk i S-ka 

poniedziałek, 25 sierpnia 2025

CÓREŃKA MEGAN MIRANDA

Rodzinne opowieści mogą być albo pełne obyczajowych wzlotów i wzruszeń, albo mroczne i niebezpieczne. Do tych drugich należy Córeńka Megan Mirandy.


Hazel Holt niechętnie po latach wraca do rodzinnego małego miasteczka. Niedawno umarł jej ojciec, a odziedziczony w spadku dom budzi niezażegnany konflikt z bratem. Wraz z powrotem odżywa pełna brudów przeszłość rodzinna, którą bezskutecznie chciano pogrzebać. A to dopiero początek kłopotów.


Na początek warto spróbować zaklasyfikować powieść. Wymyka się z ram typowego domestic thrillera. Najbardziej adekwatnym jest określić go jako family thriller. Thriller rodzinny pełny cieni przeszłości, brudów i błota, które okleja bohaterów. Na dodatek otrzymujemy małe prowincjonalne miasteczko Mirrow Lane zmagające się z suszą. I ten element jakby z miejsca nadaje ton. Wyschło jezioro, a wraz z nim dosłownie i przenośnie odżywają trupy. Panuje duchota i właśnie taki duszny klimat pełen duchów i rodzinnych waśnie nadaje Megan Miranda. Jest lepki, wydobywa to wszystko z czym próbowano się zmagać. A przede wszystkim przychodzi się zmierzyć z legendą ojca i jego nieskazitelnym obrazem. Każde z rodzeństwa zmaga się na swój sposób. Z jednej strony synowie zmarłego, którzy najchętniej chcą brudy ukryć kontra tytułowa córeńka dążąca do poznania prawdy za wszelką cenę, nawet jeśli będzie bolesną, jak zniknięcie jej matki. Za nią bowiem ciągną się grzechy przeszłości. Tak jak przeciąga się susza, tak powolnie toczy się akcja. Wręcz usypia, ale niepostrzeżenie budzi wraz z wyjściem na jaw nowych sekretów rodziny Holtów. Wraz z bohaterami taplamy się w błocie, a jednocześnie piasek odkrywa to, co przez lata było przemilczane. Niczym burza piaskowa niszczy i rozkłada relacje rodzinne. Rozgrzewa się konflikt wraz z suszą. Czekamy na ten kulminacyjny moment wraz z opadem deszczu. Gdy przyjdzie, przyniesie oczyszczenie.


To, czym wyróżnia się Córeńka to pełna niepokoju atmosfera. Intryguje tym, jaki będzie finał opowieści. To ten typ powieści, w którym pod wolnym tempem i rozwojem konfliktu między rodzeństwem wychodzi na jaw to, co powinno być przemilczane. Może nie ma fajerwerków, ale otrzymujemy poprawnie napisaną historię, którą śledzimy z zainteresowaniem. Zakończenia natomiast jest dość nieprzewidywalne i dopiero ono trzyma w napięciu. Miranda najmocniej daje do myślenia po skończonej lekturze. Dopiero wówczas rodzi się moment refleksji nad całością i ogólną oceną powieści.


Polecam. 

Moja ocena 6/10



          Wydawanictwo Czwarta Strona 

piątek, 22 sierpnia 2025

MROCZNY PIĄTEK: ZAGINIONA DZIEWCZYNA, SIMONE ST. JAMES

Bardzo lubimy opowieść o duchu. Oczywiście takim prawdziwym duchu, który straszy i mrozi krew w żyłach. Taki właśnie pojawia się w Zaginionej dziewczynie Simone St. James


April i Eddie są świeżo upieczonym małżeństwem, które wyruszyło w podróż poślubną. Ich spokój zostaje przerwany wraz z pojawieniem się autostopowiczki. Twierdzi, że ktoś chce ją zabić i zaraz po wejściu do samochodu w ich stronę padają strzały i tajemnicza nieznajoma ginie. Głównymi podejrzanymi zostają April i Eddie, kiedy podejmują własną próbę poznania, kim była spotkana na drodze kobieta, natykają się na legendę Zaginionej dziewczyny. Ducha, który zabija tych, co szukają błąkają się samotnie na drodze. 


Nie ma to, jak takie pełnokrwiste opowieści o duchu. Nie ma znaczenia czy kryje się między ścianami, krąży po korytarzach, czy błąka się po drodze. Zawsze poluje, zawsze żądny jest ofiar. Taki właśnie pojawia się u Simone St. James. Duch Zaginionej dziewczyny to niebezpieczny łowca, który poluje na tych, co znajdą się na szosie i szukają podwózki, jak i samych kierowców. Pewne jest, że każdy kto go spotka ginie. I to właśnie w tej powieści straszy najbardziej. Zwłaszcza, że krąży on wokół małego miasteczka Atticus Line od kilkudziesięciu lat i wciąż głodna jest krwi. Od trzydziestu lat na tej samej drodze giną ludzie i policji nie udaje się wyjaśnić tajemnicy ich śmierci. Czy rzeczywiście mamy morderczą zjawę, a może mordercę z krwi i kości. To na tej niepewności balansujemy bardzo długo i to też rodzi niepokój. Niemniej jednak to właśnie Zaginiona dziewczyna zawsze, gdy pojawi się budzi strach. Stanowi ona może lokalne podanie, próbę wyjaśnienia zagadkowych śmierci, a może rzeczywiście od lat krąży ona po szosie? Jedno jest pewne, jest bezlitosna, wprowadza w majaki ofiarę, czym ją czyni bezwolną, zwodzi na manowce i biada tym, co ją spotkają. Dodatkowo tym, czym St. James straszy to atmosfera osaczenia, wrogości miejscowych do młodej pary. Niemożliwość oczyszczenia się z zarzutów i świadomość, prawdziwy potwór może zaatakować w każdej chwili.


Zaginiona dziewczyna balansuje między dreszczowcem, a horrorem. Tym ta powieść zachwyca najmocniej. Swoisty miszmasz, który przeplata się i trzyma w napięciu do samego końca.


Polecam. 

Moja ocena 7/10



                  Wydawanictwo Mova

środa, 20 sierpnia 2025

Żywe istoty, Iida Turpeinen

Zawsze powtarzam, że z Serią Dzieł Pisarzy Skandynawskich nie można popełnić błędu i zawsze to sprawdza się w praktyce. Nie inaczej jest z ŻYWYMI ISTOTAMI Iidy Turpeinen.


W 1741 roku wyrusza wyprawa na Kamczatkę kapitana Beringa. Na statku znajduje się również niemiecki przyrodni Georg Wilhelma Steller. Docierają na zupełnie nie znany obszar zamieszkamy przez nie poznaną wcześniej istotę. Potężne zwierzę, troszkę śmieszne, ni to wieloryb ni to foka nazwane zostaje przez Stellera krową morską. Jest ono tak fascynujące, że nie tylko biolog ale załoga statku zaczyna pilnie je obserwować, a sam Steller prowadzi badania nad nim. Z czasem staje się ssak morski stanie się legendą, która przetrwa stulecia.


Niestety obecnie krowa morska, zwana przez swą budowę również syreną morską wymarła. Nie mniej jednak odkrycie jej uratowało wyprawę Beringa przed szkorbutem. Paradoksalnie to właśnie człowiek, którego przedstawiciel fauny morskiej uratował, w przeciągu zaledwie trzech dekad położył kres istnieniu tego łagodnego zwierzęcia. Fakt ten udowadnia po raz kolejny, że największe niebezpieczeństwo dla przyrody stanowimy my sami. Iida Turpeinen sprytnie wykorzystuje wymarłe gatunek do pokazania wpływu człowieka na przyrodę. Niby dość znany problem dla ekologów, a jednak snuje opowieść w której fakty mieszają się z fikcją i nie sposób wyznaczyć dla nich granicy. Przemierzamy z nią trzy stulecia w trakcie których zmienia się świadomość i stosunek człowieka do świata przyrody. Od bezmyślnego eksploatowania, wręcz potężnej w swym rozmiarze ekspansji przez budowanie mitów o wyginionym gatunku, po rekonstruowanie tego, co bezpowrotnie utraciliśmy. Każda z trzech części powieści spaja właśnie przykład krowy morskiej, staje się ona pretekstem do szeroko pokazanego przez Turpeinen przesłania i ostrzeżenia. Śledząc losy czy to samego Georga Wilhelma Stellera i wyprawy Beringa, która nie tylko odkryła nie znane wcześniej zwierzę ale też dotarła do nowej ziemi, czy gubernatora Alaski z jego rodziną, wreszcie po współczesne muzealnictwo widać najpierw bezmyślnie niszczenia ekosystemu, potem zaś próbę odzyskania tego, co już utracone. Od braku szacunku dla tytułowych żywych istot, poprzez budowanie związanej z nimi legendy, do  rekonstruowanie ich wyglądu. Fińska autorka tym samym porusza temat ekologii, ale jednocześnie bez moralizowania, bez oceniania kogokolwiek. Z jednej strony mamy powieść historyczną, z drugiej zaś z przyrodniczą z głośno rozbrzmiewającym ostrzeżeniem. Historia wyprawy Beringa staje się przestrogą przez zawłaszczanie świata przyrody z jego mieszkańcami. Takie działanie doprowadza po prostu do zgładzenia zwierząt, które bez poznania człowieka, mogłyby żyć dalej. Obserwujemy jak zmienia się nasza postawa od kata, po rekonstrukatora. Od żywych istot, po ich szkielet. Iida Turpeinen otacza nas nostalgią, która prowadzi do przemyśleń relacji człowiek środowisko. Co ciekawe główny bohater powieści, którym jest bez wątpienia krowa morska przemyka się nam niczym cień, swoisty duch, który fascynuje i niepokoi zarazem pytaniem dokąd zmierzamy i co po nas zostanie dla przyszłych pokoleń.


Biorąc pod uwagę obecne zmiany klimatyczne, głośno brzmiący temat ekologii, to Żywe istoty Iidy Turpeinen wpisują się w ten głos. Może pierwsze strony nudzą, nie od razu zamysł autorki jest zauważalny, jednak bardzo szybko dajemy się wciągnąć w opowieść, która nie tyle ma być sentymentalna, co stanowić przestrogę dotyczącą wpływu, jaki mamy w kwestii wymierania kolejnych gatunków zwierząt. Kiedy zaś skończy rabunkowa eksploatacja natury, to kto będzie zagrożony wymarciem?


Polecam. 

Moja ocena 7/10



                Wydawanictwo Poznańskie 

sobota, 16 sierpnia 2025

DZIWNE OBRAZKI, UKETSU

Nie od dziś wiadomo, że japoński kryminał oznacza powieść chorą na głowę. Wyjątku nie stanowi fenomen kryminalny Dziwne obrazki Uketsu.


Słowem wstępu Uketsu jest pseudonimem osoby, o której dosłownie nie wiemy nic. Nie znamy twarzy, płci ani wieku. Kompletnie zero. Jedyne, co wiemy to, że okrzyknięty został fenomenem powieści gatunkowej.


Już podczas lektury wiedziałem, że karkołomnym zadaniem będzie opowiedzieć o Dziwnych obrazkach. Kilka zdań o fabule. Mamy do czynienia z serią zabójstw, do których kluczem do rozwiązania są tytułowe dość tajemnicze rysunki. Jakby namalowane ręką dziecka, zawierają zakodowane przesłanie. Jednocześnie za każdym razem związane są z rodziną. A to para zakochanych, a to matka samotnie wychowująca dziecko, a to śmierć w górach profesora plastyki, wreszcie historia pewnej dziewczynki i tego, kim stała się w dorosłym życiu. Pozornie niezwiązane ze sobą, a gdy otrzymujemy odpowiedź w sprawie tych śmieci, po prostu szczęka opada.


Nie tylko mamy do czynienia z powieścią kryminalną, ale wręcz detektywistyczną, gdzie tropy mające naprowadzić na rozwiązanie zagadki. Niepokojące rysunki, rozkłady dnia, analizowanie podejrzanych, łamigłówki literowe, które okazują się w przypadku pisma japońskiego mocno bogate i pomysłowe. Najlepsze w tym jest, że nie zawsze nasza uwaga ukierunkowana zostaje na najszybsze obroty. Uketsu bardzo umiejętnie ją usypia, w przytaczaniu sporych fragmentów obyczajowej opowieści, aby w najmniej spodziewanym momencie znowu wyrwać ze stanu uśpienia. Nie ma co liczyć na fory. Co to to nie. Sami musimy rozwiązywać zagadkę, analizując wszystko to, co zostaje nam podsuwane. Tu bowiem nie chodzi o samą akcję, ale napięcie i niepokój. Już pierwszy trop w postaci zakończenia pisania bloga wyostrza nasze zmysły. A potem nie wiadomo kiedy zaczynamy chorą na głowę grę z Uketsu. A on po mistrzowsku zwodzi, myli tropy, miesza zagadki, by ostatecznie pokazać szerszy zamysł, który mu towarzyszył.

Otrzymujemy jednocześnie klimat Japonii. Z jej kulturą i codziennością. A ciekawostek jest cała moc. Przez zwyczaje, pismo, zwykły dzień Japończyków.


Dziwne obrazki to powieść wyrafinowana, zupełnie niespotykany format w literaturze gatunkowej. Sam czytelnik staje się śledczym, który musi rozwiązać kryminalne łamigłówki. Mamy mieszankę powieści obyczajowej z kryminalnymi łamigłówkami, które od początku budzą nasze szare komórki. Nie pamiętam, kiedy wcześniej miałem taką frajdę z czytania kryminału. Kiedy kompletnie nie mogłem połapać się w tym dokąd idę i dokąd dojdę. Ja jestem w pełni usatysfakcjonowany.


Polecam. 

Moja 9/10



              Wydawanictwo Czarna Owca 

piątek, 15 sierpnia 2025

MROCZNY PIĄTEK: NIEBIESKIE SOCZEWKI I INNE OPOWIADANIA, DAPHNE DU MAURIER

Rzadko, ba nawet bardzo rzadko sięgam po opowiadania. Przede wszystkim trudno mi wczuć się klimat opowieści, stąd też wolę dłuższą formę. Kiedy jednak chodzi o kogoś takiego, jak Daphne du Maurier nie ma co się nawet zastanawiać, tylko czytać. A Niebieskie soczewki przełamały z miejsca moją ostrożność w stosunku do opowiedań. 


Otrzymujemy osiem całkowicie różnych historii. W Alibi śledzimy urzędnika, który to trafia do domu samotnej matki i jej dziecka. Postanawia ich zabić i tak powstaje jego diaboliczny plan działania. Zaraz potem owiani zostajemy klimatem light grozy za sprawą przewodniego opowiadania zbioru Niebieskie soczewki. Poznajemy w nim pacjentkę po operacji oczu, której przytrafia się coś zupełnie koszmarnego, a co bezpośrednio dotyczy jej wzroku. Nieco nutki obyczajowej pojawia się w Ganimedesie, tu angielski profesor udaje się w podróż do Wenecji, która na zawsze zmieni jego życie. Staw zaś przenosi w świat dziecięcej wyobraźni i tego, do czego jest w stanie doprowadzić. Inne opowiadanie, na które szczególnie warto zwrócić uwagę to Arcyksiężna i pojawiająca się w nim kraina, którą wstrząśnienie rewolucja. Cel, to zdobycie wiecznej młodości.


To co łączy wszystkie opowieści, to człowiek z jego ambicjami i obsesją. Każdy tekst bezpardonowo zrywa przybieranie maski i odsłania to, kim na prawdę są bohaterowie. A może i my sami. Najbardziej widać to w Niebieskich soczewkach, w których to można zastanowić się, czy to co widzi kobieta po operacji wzroku jest prawdą, a może tylko złudzeniem. Czytając każde z opowiadań w prawdzie nie odczuwamy lęku, tu nic nie straszy, ale za to piekielnie niepokoi. To właśnie niepokój spaja całość tomu. Przede wszystkim dotyczy to napotykanych ludzi i tego, kim mogą okazać się w rzeczywistości, ale również to, do czego zmierzamy i finał opowieści. On nie zawsze też dostarczy jednoznacznych odpowiedzi. Granica między absurdem, a rzeczywistością jest cienka. Groteska, którą posługuje się Daphne du Maurier służy jej za skalpel. Rozcina powłokę, by wydobyć to wszystko, co tkwi w jej bohaterach. Ich lęki, prawdę o nich, której pewnie sami się nie spodziewają.

To co wyróżnia Niebieskie soczewki i inne opowiadania to również klimat. Raz jak w Alibi duszny, po gorące słońce Włoch i zmysłowość w Ganimedesie. Błyski fleszy i życie pod obserwacją w Groźnym, po górski krajobraz Polowania.


Daphne du Maurier, a wraz z nią my poruszamy się między tym, co widzimy na pierwszy rzut oka, a tym co nieuchwytne. W każdym tekście jest ona subtelna, a zarazem bezlitosna i konfrontuje czytelnika z nim samym. Z jego wyobcowaniem, samotnością, lękiem i pragnieniami. Tak na prawdę nie jest ważne to, co obserwujemy w każdej z historii, ale to co tkwi między słowami. Z tych niedopowiedzeń i pozornej tylko monotonii opowiadania.


Z pewnością nie da się wartko przebrnąć przez ten tom. Trzeba do każdej opowieści podchodzić z otwartym umysłem i sporą uwagą. Czasem zaś okaże się, że może i my tkwimy między iluzją a rzeczywistością. Potrzeba tylko odpowiednich soczewek, by zobaczyć jak wygląda prawda o nas samych. 


Polecam. 

Moja ocena 8/10



                  Wydawanictwo Albatros 

wtorek, 12 sierpnia 2025

CYKL O JAKUBIE KANI, MACIEJ SIEMBIEDA

Zagadki kryminalne z historią w tle są w sam raz dla prokuratora IPN, Jakuba Kani bohatera serii Macieja Siembiedy. W skład, której wchodzą: 444, Miejsce i imię, Wotum, Kukły, Kołysanka, Orient i najnowszy tom Sobowtór.


Jakub Kania od zawsze miał smykałkę detektywistyczną i zamiłowanie do zgłębiania historii. Skończył prawo i po przetarciu prawniczego świata, ostatecznie został prokuratorem pracującym w IPN, aby ostatecznie być ekspertem od fraudu w firmie ubezpieczeniowej. Wychowany przez surową babkę Kaszubkę nabrał własną hierarchii wartości, której jest zawsze wierny, nawet gdy nie bardzo mu się to opłaca. To on wspólnie z charyzmatycznymi kobietami u jego boku będzie rozwiązywał zagadki kryminalne związane z dziełami sztuki. Zmierzy się między innymi z kodem zawarty w obrazie Matejki, sprawami z czasów II wojny światowej czy zamachem na obraz Matki Bożej Częstochowskiej. poszukiwaniem legendarnego Orient Expresu i kwestią fałszerstwa dzieł renesansowego malarza Hobleina Młodszego.


Brytyjczycy mają Sherlocka Holmesa, my zaś naszego Jakubę Kanie. Detektywa z intuicją, medialną gwiazdę i nieustępliwego w dążeniu do prawdy. Dołożywszy do tego, że jego sprawy związane są z dziełami sztuki, nie bez powodu Maciej Siembieda nazwany został polskim Danem Brownem. Podobieństwo widać to, że natykamy się na tajemnicze stowarzyszenia. Raz na przykład nie chcą dopuścić do spełnienia się proroctwa o pojednaniu chrześcijaństwa z islamem, albo związane są walką z obrazami Czarnej Madonny. Jednocześnie Siembieda po mistrzowsku łączy sensację z historią wydobywając z niej zupełnie nieznane fakty, które poddaje dogłębnej analizie. Na tej bazie buduje pełną napięcia opowieść. A to sięga po stowarzyszenie z czasów Jana Kazimierza związanego z ikoną częstochowską i zagadką kopii najważniejszej dla Polaków świętości. Innym razem odsłania kulisy poszukiwania zaginionego Orient Expresu, czy słynnego sobowtóra renesansowego malarza.


Otrzymujemy jednocześnie bohatera, którego poznajemy stopniowo. Zastajemy go jako gwiazdę IPN twardo stąpającego po ziemi i niepoddającego się wpływom legend. Z czasem coraz bardziej dąży do wyjaśnienia tego, co z pozoru niemożliwe. Jednocześnie poznajemy jego trudne dzieciństwo, widzimy go jako męża i ojca. Z Kanią sprawa wygląda tak, że nie od razu daje się z nim zaprzyjaźnić. Potrzeba czasu, którego Maciej Siembieda nam sporo daje. Tego faceta trzeba poznać, aby dopiero docenić. To, co sobie cenię w tej serii to Kuba wyrasta na gwiazdę mimo woli. On wcale do tego nie dąży, nie konkuruje o zainteresowanie czytelnika z prowadzoną sprawą. To historia i jej sekrety są na pierwszym planie. Razem z nim zgłębiamy ją i jednocześnie wyłania  wiele ciekawostek. On zaś pozwala się prowadzić przez jej meandry. Jakub to śledczy inny od tych spotykanych w literaturze gatunkowej. Zamiast wertowania akt, pogoni za mordercą, on zmaga się z tymi, którzy dopuszczają się przestępstw z wykorzystaniem często sztuki. Zamiast broni, gromadzi książki i materiały źródłowe dotyczące sprawy. Jednocześnie towarzyszą mu nietuzinkowe partnerki. A to na przykład oficer ABW z trafiającymi w punkt radami, albo przebojowa dziennikarka. Jedno jest pewne z Kanią nuda nie grozi.


Cykl o Jakubie Kani jest nierówny, nie we wszystkie tomy jest łatwo o zaangażowanie. Moi ulubieńcy to najnowszy Sobowtór, potem Miejsce i imię, na trzecim miejscu Kołysanka. Wyróżnić trzeba również fenomenalny Orient. Potem już są wszystkie pozostałe tomy. Maciej Siembieda łączy ze sobą powieść sensacyjną z historią, w której pierwsze skrzypce grają dzieła sztuki powiązane z religią, czy polityką. Jednak u niego historię tworzą ludzie z konkretnym zamiarem. Nic zatem dziwnego, że Kania w jednym ze śledztw zastanie w trumnie zamiast zwłok, kukły. Zamieszani są w spiski, kierują się chciwością posiadania unikatowego diamentu, czy jak w ostatnim dotychczas tomie będącym sobowtórem malarski renesansowego mistrza. To oni nadają tępo, wokół nich zagadka zagęszcza się. To oni są przeciwnikami naszego rodzimego Indiana Jonesa, czy jak to woli Sherlocka Holmesa. Nic zatem dziwnego, że Maciej Siembieda ze swoim Jakubem Kanią stał się marką samą w sobie, która dostarcza z każdym kolejnym tomem nowych fanów.


Polecam. 

Moja 8/10



 







                   Wydawanictwo Agora

sobota, 2 sierpnia 2025

PREMIERY SIERPIEŃ 2025

Połowa wakacji za nami i chociaż pogoda jest chora na głowę, to nie bać żaby bo czas zapełnią książki. W sierpniu też nie ma lekko i stos premier nadszarpnie portfel. 


 1. Pieśni łaciatych krów, Łukasz Staniszewski, Wydawanictwo Znak





Opowieść o polskiej prowincji pełnej wierzeń ludowych. A na niej człowiek, który nie lubi ludzi, ale gdy nadciąga katastr suszy, tylko on wie jak uratować wieś.


Premiera 13 sierpnia


2. Ogród rozkoszy ziemskiej, Beatriz Serrano, Wydawanictwo Znak



Historia kobiety, która wiedzie udane i poukładane życie. Do czasu... 


Premiera 13 sierpnia 


3. Jedyna. Biografia Karoliny Lanckorońskiej, Marcin Wilk, Wydawanictwo Znak



Opowieść o niezłomnej mecenasce sztuki. Kobiecie silnej, której ducha nie złamał nawet Ravensbruck. 


Premiera 13 sierpnia 


4.  DJ Bambi, Audur Ava Olafsdottir, Wydawanictwo Poznańskie



Kolejną pozycja z Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Historia kobiety źle czującej się we własnym ciele i płci.


Premiera 27 sierpnia


5. Kroki między nami, Ana Maya, Wydawanictwo Czwarta Strona



Opowieść o kobiecie wychowanej przez potężnego ojca, u którego każde słowo ma swoją moc. Do tego podróż przez Europę. 


Premiera 13 sierpnia 


6. Rdzeń, Weronika Mathia, Wydawanictwo Czwarta Strona




Jedenaście lat temu zaginął brat Julii, teraz wraca do domu. To, co miało zakończyć koszmar rodzinny, rozpoczyna nowy dramat. 


Premiera 30 lipca


7. Jak gorzka pomarańcza, Milena Palminterri, Wydawanictwo Poznańskie



Małżeństwo bezskutecznie pragnące dziecka i ich służąca w ciąży, która nie jest gotowa na macierzyństwo. Losy dwóch kobiet przeplatają się. 


Premiera 30 lipca


8. Coreńka, Megan Miranda, Wydawanictwo Czwarta Strona



W tym mieście synowie płacą za grzechy ojców. Przybywa do niego córka znanego lokalnego detektywa i odżywa przeszłość, do której nie powinno się wracać. 


Premiera 13 sierpnia 


9. Kołysanka dla łani, Ewa Formella, Wydawanictwo Filia



Dwie epoki i dwie historie. Współczesny Gdańsk, Alicja zabiera do domu bezdomnego mężczyznę, który opowiada jej niezwykłą historię. II wojna światowa i para ludzi, która nie tylko zostaje rozdzielona ale skazana walczyć o przetrwanie. 


Premiera 13 sierpnia 


10. Nie spotka cię nic złego, Agata Zamarska, Wydawanictwo Filia



Romantyczny wyjazd z okazji rocznicy ślubu do Paryża nie ma nic spokojnego. Wszystko burzy zdjęcie ich synka, który miał być pod opieką babci. Po powrocie małżonkowie odkrywają, że nestorka i dziecko zaginęli.


Premiera 20 sierpnia


11. Lata goryczy, Elizabeth Jane Howard, Wydawanictwo Albatros



Trzeci tom sagi porównywanej do Downton Abbey. Teraz losy Cazaletów rozgrywają się w czasie wojennej zawieruchy.


Premiera 13 sierpnia 


12. Plac zabaw, Michelle Francesca, Wydawanictwo Albatros



Pozornie niewinne szkolne zajście zamienia się w coś poważnego. Idealnie wręcz spokojne miejsce wcale takie nie jest.


Premiera 13 sierpnia 


13. Szpital Bellevue, Robin Cook, Dom Wydawniczy Rebis



Nowy bohater mistrza medycznego thrillera. Rezydent starego szpitala traci coraz więcej pacjentów z powodu ich zgonu. Kiedy ofiar przybywa trop prowadzi do oddziału psychiatrycznego. 


Premiera 12 sierpnia


14. Księga innych miejsc, China Mieville, Keanu Reeves, Wydawanictwo Prószyński i S-ka



Thriller sensacyjny o prawdziwym człowieczeństwie, naturze czasu i nieśmiertelności. Tak ten Keanu Reeves. 


Premiera 12 sierpnia


15. W ogrodzie carycy, Monika Raspen, Wydawanictwo Replika



Drugi tom napisanej z rozmachem sagi o kobietach Romanowów. 


Premiera 26 sierpnia


16. Zamek Słowika. Powieść o Elżbiecie Batory, Krawej Hrabinie, Sonia Velton, Wydawanictwo Mova. 



Tajemnicze zaginięcia młodych dziewcząt zwabionych do murów zamku i ona owianą krwawią legendą, Elżbieta Batory. 


Premiera 13 sierpnia 


17. Spalona za czary. Historia Triny Papisten, Patrycja Pelica, Wydawanictwo Replika 



Kobiety skazane za uprawianie czarów na śmierć. Zielarka pomaga innym, jednak w obliczu plaga jej życie znajdzie się w niebezpieczeństwie. 


Premiera 12 sierpnia 


18. Nie zamykaj oczu, Justyna Jelińska, Wydawanictwo Harde



Powrót do rodzinnej posiadłości pełnej sekretów i aury śmierci, oznacza koszmar. Ten dom bowiem żyje. 


Premiera 27 sierpnia 


19. Czarnobogi, Michał Zgajewski, Wydawanictwo Agora



Wieś w Beskidzie Żywieckie, w której wiara w demony jest wciąż żywa. Zyta wraca do niej na pogrzeb matki, jednak wraz z tym odżywają duchy przeszłości. 


Premiera 27 sierpnia 


20. Chata wyklętych, Emilia Szelest, Wydawanictwo Skarpa Warszawska 



Grupa turystów trafia do opuszczonej górskiej chaty. To tam mają przeczekać zamieć śnieżną. Jednak nie są sami, bo w górach nic nie jest pewne. 


Premiera 27 sierpnia 


21. Esesman i Żydówka. Wojna i miłość, Justyna Wydra, Wydawanictwo Zysk i S-ka 



Niespodziewane spotkanie Debory, która uciekła z transportu Żydów. Ranna natyka się na oficera SS Bruna Kramera. Tak rozpoczyna się historia pełna niespodzianek. 


Premiera 5 sierpnia 



niedziela, 27 lipca 2025

REGIEL, MICHAŁ ŚMIELAK

Czasem  lepiej nie lekceważyć miejscowych legend. Kiedy mówią, że od pewnych miejsc trzeba trzymać się z daleka, to tak należy zrobić. Przekonuje o tym Michał Śmielak w Regielu.


Miejscowe podania mówią, że Regiel to teren strzeżony przez słowiańskie demony. Nic nie wolno stamtąd brać i pod żadnym pozorem wycinać drzew. Każdy kto zetnie drzewo spotka śmierć. Poważnie tych ostrzeżeń nie traktuje firma deweloperski, która właśnie na Regielu rozpoczyna budowę. Zaraz po zaczęciu przez nich prac, ginie pracownik firmy. W Bieszczady wracają do domu Maciej i Oskar, którzy będą musieli ponownie zmierzyć się z prześladującą ich wspomnieniami i bolesną przeszłością. 


Thriller z elementami grozy i na dodatek przyprawiony słowiańską mitologią to coś, czemu mnie osobiście trudno się oprzeć. Zwłaszcza jeśli z jednej strony są dzikie i jeszcze pozbawione cywilizacji Bieszczady strzeżone przez Biesa, z drugiej ludowe podania o Leszym strażniku lasów i drzew. Na tym fundamencie śledzimy trzy pozornie tylko odrębne historie. Pierwsza to śledztwo w sprawie zwłok pracownika firmy deweloperskiej, druga Oskara i jego zmarłej siostry, Oli. Wreszcie trzecia to losy Macieja, który boryka się z bolesną dla niego przeszłością. To co łączy je to tytułowy Regiel, czyli teren obecności, należący do demonów i tajemnicza śmierć ludzi udających się w to właśnie miejsce. Za nic mieli ostrzeżenia, igrali z panami tego terenu i musieli ponieść tego konsekwencje. Krok po kroku Michał Śmielak nie tylko odsłania przed nami losy ludzi związanych z miejscową polaną ale też buduje tak charakterystyczny dla siebie mrok. Ogarnia on totalnie wszystko, wywołuje rozpacz i bezradność wobec tego, co przekracza ludzkie możliwości. Nieodłącznym elemenem owego mroku to pełne morderczych zapałów demony. Niektórym dają możliwość ich zobaczenia, odczucia ich obecności, jednak za żądają wysokiej ceny za dar, którego dziewczyna jest właścicielką. To co jest bowiem w Regielu, należy do Regiela i wszelka próba bycia ponad nim kończy się tragicznie. Stopniowo obserwujemy ludzi, których polaną wzięła w swą moc i pewne jest, że już ich nie wypuści ze swych szponów.


Michał Śmielak proponuje thriller z elementami grozy właśnie. Z jednej strony straszy tym, co nieujarzmione, czymś wobec człowiek pozostaje bezradny, z drugiej strony stajemy się świadkiem obsesji na punkcie Regielu, zwanego też Umarliskiem, ludzkiego bólu i bezradności wobec śmierci. Z drugiej wszechobecna groza samych Bieszczad, a zwłaszcza Regiela. Tu wszystko wypełnia złowroga siła słowiańskich demonów. Każdy podmuch, najmniejszy szelest kniei. Bieszczady to nie tylko miejsce akcji, ale pewnego rodzaju bohater powieści. Dziki, nieokiełznany, żądny zemsty, kto narusza określone przez nie prawa, może być pewien kary. Poza tym umieszczenie opowieści w niewielkiej wsi Rosochate idealnie oddaje klimat prowincji. To miejsce nieskalane cywilizacją, na pozór ciche i spokojne, ale wypełnione wręcz ludowym podaniami i strachem wobec pierwotnego bóstwa. Idealnie Śmielak oddaje mentalność jego mieszkańców.


Regiel niepokoi i zasiewa niepewność już od pierwszych stron. Trudno przewidzieć w którym kierunku potoczy się opowieść idealnie wręcz zbalansowana przez wszystkie nakreśkone przez Michała Śmielaka wątki. Jednocześnie co pewien czas cofamy się w przeszłość poznając stopniowo to, co doprowadziło do obecnych dramatów Oskara i Macieja. To niespieszna, duszna opowieść. Osacza i wywołuje uczucie bezradności wobec pierwotnych sił. Wszystko razem sprawia, że czyta się z prawdziwą przyjemnością.


Polecam. 

Moja ocena 7/10



        Wydawanictwo Skarpa Warszawska 

piątek, 25 lipca 2025

MROCZNY PIĄTEK: NOC KRABÓW, GUY N. SMITH

Morze i jego mieszkańcy stanowią nieustannie powracający motyw w horrorze. Guy N. Smith w Nocy krabów otwiera sześciotomowy cykl o tych skorupiakach siejących grozę na jednej z wysp.


Clif Davenport to ceniony profesor biologii. Niestety na umówione z nim spotkanie nie dociera jego siostrzeniec Ian ze swoją dziewczyną Julie. Para ta zmarła na skutek ataku krabu na Wyspie Muszli. Naukowiec wyrusza na miejsce zgonu, by tam przyjrzeć się tajemniczemu zjawisku i szybko znajduje się w sercu koszmaru. Kraby wychodzą z morza i głodne ludzkiego mięsa ruszają na ląd.


Każdy zna rekina ludojada ze Szczęk Petera Blenchleya, u Guya N. Smitha jego miejsce zajęły kraby. Wcale jednak nie są mniej groźne od swego "sławnego kolegi". Początkowo ograniczają się do morza, o ich rozmiarach i ataku krążą na Wyspie Muszli różnego rodzaju opowieści. Natomiast prawdziwa groza zaczyna się, gdy wyjdą z wody na polowanie. Na czele gromady skorupiaków staje Król Krabów. Istota inteligentna, bezwzględna i pełniąca rolę przewodnika. On też jest utożsamiony z pierwotnym złem siejącym śmierć. Jak zawsze w opowieści człowiek kontra przyroda to ten pierwszy zajmuje mniej uprzywilejowane miejsce i ten, kto zapuści się za daleko musi liczyć się z konsekwencjami. Rozdrażnione zwierzęta nie cofną się przed niczym i to one są w stanie wyeliminować ludzi z wyspy, stając się jej jedynymi panami. Guy N. Smith wpisuje się w grono tych, którzy ostrzegają i przestrzegają przed śmiercionośną siłą natury. Noc krabów jednak nie straszy. Bardziej intryguje, zasiewa wątpliwość jak zakończy się starcie kraby kontra człowiek niż rzeczywiście straszy.


Mamy tu wszystko to, co podkręca klimat opowieści z jednej strony ludożerne kraby z drugiej profesor biologii ze swoją seksowną partnerką, baza wojskowa do walki z intruzami zaznacza rozmiar zagrożenia i bezsilność człowieka z istotą, która posiada spryt i inteligencję w poruszaniu się.


Guy N. Smith proponuje może niezbyt wysokich lotów horror klasy B, ale za to potrafi wciągnąć bez reszty czytelnika. Z pewnym napięciem śledzimy poczynania ludzi i zwierząt. Intryguje od samego początku i podkręca klimat dodatkowo klekotem ostrych jak brzytwy kleszczy. Na koniec mogę śmiało powiedzieć, że jestem w pełni usatysfakcjonowany z lektury. 


Polecam. 

Moja ocena 7/10



               Wydawanictwo Phantom Press

środa, 23 lipca 2025

ZŁA WOLA, KEIGO HIGASHINO

Japoński kryminał Zła wola Keigo Higashino to powieść chora na głowę. Intryguje i zadaje pytania moralne.


Kunihiko Hidaki stał się jednym z najbardziej poczytnych pisarzy Japonii, po pasmie sukcesów zamierza przeprowadzić się do Kanady. Tuż przed podróżą zostaje zamordowany we własnym domu. Jego zwłoki znajduje żona Rei i przyjaciel Osamu Nonoguchi. Policja wprawdzie bardzo szybko odkrywa mordercę, ale wtedy śledczy zaczyna śledzić motyw zbrodni.


Nie od dziś wiadomo, że pytanie o prawdę nie jest wcale oczywiste. Każdy ma swoją prawdę i udowadnia to Keigo Higashino. Początkowo otrzymujemy suchy zapis wydarzeń i już z niego widać, że Zła wola to powieść chora na głowę. Uduszenie kablem od telefonu czy rozbicie głowy przyciskiem do papieru, to tylko przykłady części totalnie odjechanych umysłowo ludzi. A tych nie brakuje i co pewien czas, w prawdzie na ułamek sekundy pojawia się nową postać. Każdy ma swoją wersję, każdy próbuje się usprawiedliwić, ba nawet wybielić, że po prostu nie było innego wyjścia. W ten sposób wkraczamy w gąszcz niedomówień, półprawd i cały czas zwodzi się czytelnika. Poznając odpowiedź o przyczynę zbrodni musimy śledzić dwutorową narrację. Pierwsza to Osamu, druga komisarza policji Kyoichiro Kago. Obaj spisują swoje podejrzenia, wyznania i prawda z tych dwóch relacji różni się od siebie. Przez co rodzi się z każdym kolejnym zapiskiem inny obraz zamordowanego pisarza, a my nie wiemy czy współczuć mordercy czy ofierze. Tak, tak wcale kwestia winy nie jest prosto postawiona. Każdy snuje relacje na własny użytek.


Keigo Higashino wykorzystując dość prostą w swej istocie fabułę, komplikuje ją nie tylko aspektem psychologicznym, ale również społecznym i dotyka sporo newralgicznych punktów. Przemoc rówieśnicza w szkole i dyskryminacja społeczna brzmi mocniej w Złej woli niż sama zbrodnia. Powieść japońskiego pisarza pełna jest pułapek, w które bardzo łatwo wpaść. To, co oczywiste bardzo szybko przestaje nim być. A zła wola ludzi bardzo łatwo nagina wszystko na własne potrzeby. Ważne by wyjść obronną ręką.



                 Wydawanictwo Relacja 

wtorek, 22 lipca 2025

JASKINIA MILCZĄCYCH, EMILIA SZELEST

Góry skrywają swoje tajemnice i lepiej trzymać się od nich z daleka. Przekonuje o tym Emilia Szelest w Jaskini milczących.


Od dawna w Tatrach dochodzi do serii tajemniczych zaginięć turystów. A wszystko skupia się wokół Giewontu. Wyruszają na szlak, wzywają pomocy policji i ślad po nich ginie. Scenariusz ten doskonale zna młoda policjantka Zuzka Sobczak, a teraz zwraca uwagę Doriana Gila, dziennikarza śledczego. Redaktor jednej z warszawskich periodyków podchodzi do sprawy z dużą dozą sceptycyzmu. O pomoc w rozwiązaniu zagadki prosi Zuzkę. Razem przyjdzie im zmierzyć się z legendą śpiących pod Giewontem w jaskini rycerzy, która bardzo szybko pokaże, jak góry nie lubią tych, co chcą wyrwać im ich sekrety.


Od zawsze góry budzą mój respekt i uważam ich za uśpionych morderców. Nie ma co dużo mówić, każdy kto nie podchodzi do nich z szacunkiem, musi liczyć się z konsekwencjami. O ile prawda ta znana jest góralom, to turyści nie zawsze o niej pamiętają. Czasem lepiej wiedzieć mniej niż za dużo. Tak właśnie dzieje się u Emilii Szelest. Od początku stawia na aurę tajemniczości, na opowieść opartą o dobrze znaną legendę. Podobno w jaskini pod Giewontem śpią rycerze, którzy to, gdy Polska znajdzie się w niebezpieczeństwie, obudzą się i ruszą na ratunek Ojczyznie. To właśnie wokół tego ludowego podania osnuta jest opowieść. Otóż na Giewont zwiedzeni mitem ruszają turyści, by odkryć ową grotę. Tyle, że już nie wracają do pensjonatu, tylko giną bez śladu. Tropem tym rusza Zuzka i Dorian. Para bohaterów idealnie do siebie dobranych. Ona dyskrminowana na każdym kroku policjantka, która nie bardzo umie wywalczyć sobie pozycję w męskim świecie i on dziennikarz z Warszawy, który chociaż do śledztwa podchodzi sceptycznie, to jednak zaangażowania nie można mu odmówić. Sobczak widzi w tym szansę utarcia nosa zarozumiałym kolegom, Gil chce szybko rozwiązać zagadkę i wrócić do stolicy. Szybko okaże się, że idealnie umieją ze sobą współpracować mimo dzielących ich różnic. 


Przez sporą część powieści Emilia Szelest nie odkrywa tego, co wywróci wszystko do góry nogami. Długo operuje legendą Giewontu,  daje czytelnikowi miejsce na własne przemyślenia. Dopiero powolutku krok po kroku wprowadza aspekt, który sprawia, że na serię zaginięć zaczyna się patrzeć bardziej racjonalnym okiem. Morderca ukrywa się pod osłoną góry. Nieustannie, niczym mantrę śledczy słyszą ostrzeżenie, aby trzymali się od tego z daleka. Jednak im bardziej próbuje się ich zniechęcić, tym bardziej lgną do sprawy niczym ćma do światła. Finał zaś może nie jest zbyt widowiskowa, to z pewnością wywołuje spory szok.


Emilia Szelest stawia na thriller pełen niedopowiedzeń. U niej lato, to żar lejący się z nieba, atmosfera duchoty pośród której dochodzi do zaginięć. Nie emanuje przemocą, lecz dominuje czynnik psychologiczny. Sprawia, że nie bardzo wiadomo w którą ostatecznie historia pójdzie stronę. Tę wypełnioną przez podanie ludowe, czy bardziej będzie starała się nabrać charakteru racjonalnego. Te dwa aspekty ścierają się i tylko jeden ostatecznie może przeważyć. Jaskinię milczących czyta się z rosnącym zaangażowaniem w akcję, z nutką niepewności i zagubieni, czy można dać wiarę temu, do czego przekonują górale. Dla mnie osobiście była to bardzo dobra rozrywka.. I tak trzeba podchodzić, bowiem to leciuchny thriller w sam raz na lato.


Polecam. 

Moja ocena 7/10



         Wydawanictwo Skarpa Warszawska 

poniedziałek, 21 lipca 2025

WOJENNE SIOSTRY, ANNA RYBAKIEWICZ

Historia kobieca, siostrzana o miłości i pewnym zakładzie, który z niewinnej zabawy nabrał życiowego sensu. W poruszający serce sposób opowiada o tym Anna Rybakiewicz w Wojennych siostrach.


Franciszka i Adolfina Luddendrof poza tym, że są bliźniaczkami o identycznym wyglądzie, różnią się wszystkim. Pierwsza, buntowniczka odważnie i bez ogródek mówiąca, co myśli i nie zważa na konwenanse. Druga, pokorna i stanowiąca wzór idealnej żony niemieckiej. Zawierają niewinny zakład o miłość wartej oddania życia, a za arbitra wybierają Śmierć. Nie wiedzą, że to co miało stanowić marzenia młodych dziewczyn nabierze prawdziwego charakteru. Franciszka zaangażuje się w pomoc Polakom, nawet kosztem relacji z siostrą i szwagrem będącym nazistowskim oficerem. Adolfina zaś wiernie będzie stać na straży ideologii faszystowskiej i męża. Do czasu przypadkowego spotkania, które zburzy idealne małżeństwo kobiety.


Historie osadzone w II wojnie światowej mają w sobie zarówno pierwiastek nakazujący cieszyć się życiem i normalnością, a zarazem mają siłę za każdym razem nie tylko wzruszać, co być ostrzeżeniem. Nienawiść i fanatyzm do drugiego człowieka, który różni się narodowością może sprowadzić koszmar. Zwłaszcza, jeśli w tym duchu wychowuje się młode pokolenie. Tyle, że Franciszka uodporniła się na propagandę, a buntowniczy charakter wrażliwy na wszelki rodzaj niesprawiedliwości jej tylko pomógł. Nie boi się mówić prawdy, nazywać rzeczy po imieniu, lgnie do ludzi dobrych bez względu, że są pogardzanymi przez nazistów Polakami. To oni stali się jej prawdziwymi przyjaciółmi, to u nich znalazła miłość i to, czego odmawiano jej w rodzinnym domu. To u nich był ten warty oddania mu serca. Adolfina zaś stanowi wzór aryjskiej żony pod każdym względem. Imię nawiązujące do Hitlera, pokorna i posłuszna mężowi, ślepo wpatrzona wpajane jej racje ideologii nazistowskiej. Jednak jedno spotkanie zburzy jej świat, zmuszając do konfrontacji z samą sobą.


Anna Rybakiewicz opowiada historię o dwóch całkowicie różnych typach kobiecości. Historię siostrzaną o wzajemnych relacjach wcale nie usłanych różami. Wojenne siostry to opowieść o istocie człowieczeństwa w godzinie próby. Naszpikowana emocjami i wzrusza do łez. Chętnie nadrobię pozostałe powieści Anny Rybakiewicz.


Polecam. 

Moja ocena 8/10



                  Wydawanictwo Filia

czwartek, 17 lipca 2025

KOLABORANTKA, BARBARA WYSOCZAŃSKA

Opowieść o miłości, cierpieniu i wojnie. O odwadze ciągłego pójścia na przód. Diva polskiej powieści historyczno-obyczajowej, Barbara Wysoczańska ponownie w Kolaborantce snuje historię utkaną emocjami.


Sędziwy profesor etnologii zleca niezwykłą pracę młodej doktorantce Ewie. Ma ona przeprowadzić badania w związku z pewnym zdarzeniem z czasów II wojny światowej. Dotyczy to jego osobistych losów i miłości do Stelli, którą poznał w 1930 roku w Krakowie. To wtedy młodziutka Stefania, później używająca iminienia Stella, przyjeżdża do miasta w poszukiwaniu matki. W skutek spotkanego ją w mieście Kraka okrucieństwa, głodna i bez środków na powrót do domu tuła się po krakowskich ulicach. Taką to spotyka ją Adam Kawecki. Oboje nie zdają sobie sprawy, jak to jedno spotkanie na zawsze zostanie im w pamięci, a drogi mimo różnych zawirowań życia i dziejów Europy będą się przeplatać.


Dobrze pamiętam debiut Barbary Wysoczańskiej z jej Narzeczoną nazisty i to, jak pioronujący efekt wtedy zrobiła. Od tego czasu minęło parę lat, ale nadal śmiało można stwierdzić, że jest ona Damą powieści historyczno-obyczajowej, prawdziwą divą, która umiejętnie uderza w te dźwięki, które za każdym razem poruszą serca czytelnika. Przede wszystkim cechuje ją autentyczna pasja do opisywania przeszłości z szacunkiem. Krok po kroku udowadnia, że na ludzi tamtego pokolenia czekały trudne i zanamienne w skutki decyzje. Nie było łatwych dróg i łatwych wyborów, zawsze istniało ryzyko, że będzie to ostatni krok, od którego nie ma odwołania. Po którym nic nie będzie takie samo, jak wcześniej. To właśnie stało się w przypadku pary głównych bohaterów Stelli i Adama. Każde z nich niby poszło własną drogą, nie mieli prawa nigdy ponownie się spotkać, a jednak za każdym razem wracają do siebie. Cała fabuła kumuluje się w trzech odległych od siebie w czasie spotkaniach. Pierwsze to 1930 rok kiedy oboje są niewinni i młodzi. Kiedy ona szuka korzeni i autentycznego rodzicielskiego uczucia, on wkracza w progi kariery akademika. Drugie on stał się cenionym etnologiem od plemion germańskich, ona żoną austriackiego arystokrata i nazisty. Świat biegnie w niebezpiecznym kierunku i to Stella najpełniej widzi siłę nienawiści, która wkrótce z Niemiec obleje kontynent. W niej już nie ma nic z naiwności, jaką cechowała ją parę lat temu. I trzecie to rok 1940 kiedy oboje w odmienny sposób prowadzą walkę z wrogiem.

Na przykładzie Stelli i Adama widać, jak bieg historii wymusił na nich szybsze dojrzewania, jak zmienia ich charakter, mentalnie i zmusza do konfrontacji z samym sobą. Do odkrycia siły pozwalającej żyć i przetrwać. Barbara Wysoczańska podchodzi do swych bohaterów z niezwykłą czułością i delikatnością. A jej styl przepełniają buzujące z coraz większą siłą emocje i tylko czekamy na ich rozładowanie. Na trzęsienie ziemi, które zmieni dosłownie wszystko. Gdy to nastąpiło, to my zostaliśmy ze złamanym sercem. 


U Basi pełno jest zawsze ludzi, których chętnie chciałoby się spotkać i po prostu z nimi zaprzyjaźnić, jak i tych od których lepiej trzymać się z daleka. Jednocześnie Barbara Wysoczańska nikogo nie osądza, nie ocenia. Jej celem jest pokazanie kondycji ludzkiej w godzinie próby. Jej opowieść od początku do końca utkana jest właśnie ze sprzecznych sobą emocji, które od początku pokazują, że słodko nie będzie. Ja bardzo cenię sobie prozę Barbary Wysoczańskiej i ciekawy jestem nowej opowieści spod jej pióra. 


Polecam. 

Moja ocena 8/10



                   Wydawanictwo Filia 

środa, 2 lipca 2025

KATASTROFA HEWELIUSZA, KATARZYNA JANISZEWSKA

Fabularyzowany reportaż o największej morskiej tragedii powojennej Polski, czyli Katastrofa Heweliusza Katarzyny Janiszewskiej.


W nocy z 13 na 14 stycznia 1993 roku doszło do zatonięcia promu Jan Heweliusz na trasie między Świnoujściem, a szwedzkim Ystad. Morze zabrało 55 ofiar, które zostawiły żony i dzieci. Podczas dochodzenia zrobiono wszystko, by winę zrzucić na załogę statku, zupełnie ignorując fakty rzucające się w oczy. Lista błędów armatora została całkowicie przemilczane, a rodziny przez kilkanaście lat szukały sprawiedliwości i przywrócenia dobrego imienia ich mężom.


Okręt był statkiem handlowo - pasażerski i od początku, coś było z nim nie tak. Stan techniczny zostawiał wiele do życzenia, a usterki były na porządku dziennym. Podczas sztormów zbyt mocno przechylał się. Również miało to miejsce owej feralnej nocy, której ciszę przerywało wzburzone morze i krzyki ludzi płynących Heweliuszem. W rozmowach wdowy po marynarzach otwarcie mówią o zaniedbaniach armatora. Wspominają owe dni, które były dla wszystkich niczym uderzenie pioruna. Chociaż mieszkają w różnych częściach Pomorza, wykonywały odmienne zawody, to wspólny był szok, niedowierzanie i rozpacz, za tymi, którzy nie wrócą z rejsu. To właśnie w reportażu Katarzyny Janiszewskiej ich relacja połączona ze szczegółami procesu toczącego się przed Izbą Morską wstrząsa najmocniej. Przy czym autorka reportażu idzie o krok dalej i odsłania kulisy tego wszystkiego, co próbowano przemilczeć. To, o czym bano się głośno mówić i pytać. Może trochę to pachnie teorią spiskową ale w połączeniu z resztą faktów przytoczonych wcześniej, daje co najmniej wiele do myślenia. Przede wszystkim dlaczego wrak na zawsze pozostawiono na dnie Bałtyku, a nigdy go nie zbadano. A cała sprawa do dziś podobnie jak zatonięcia Titanica, Posejdona zostaje niewyjaśniona w satysfakcjonujący sposób. 


Katastrofa Heweliusza napisana jest lekkim językiem, a dzięki temu, że jest fabularyzowanym reportażem, czyta się znacznie łatwiej niż typowe non - fiction, a jednocześnie nie traci nic z warstwy faktograficznej. Janiszewska snuje przejmującą opowieść od samego początku, jeszcze przed wypłynięcie statku w ostatni rejs. Przytacza nie tylko świadectwo tych, co ocaleli z katastrofy i wdów, ale sięga po wypowiedzi polityków, relacje prasowe i te wszystkie wypowiedzi, które w tamtych dniach stycznia 1993 padały. Ubiera je dodatkowo w dramaturgię, dzięki czemu jeszcze mocniej wybrzmiewają po ponad trzydziestu latach. Na koniec zostawia otwarte zakończenie, które wybrzmiało jak potężny znak zapytania.


Polecam. 

Moja ocena 7/10



                Wydawanictwo Chmury



wtorek, 1 lipca 2025

PREMIERY LIPIEC 2025

Pierwszy miesiąc wakacji. Nie ma co liczyć na sezon ogórkowy.  Oto te, na które szczególnie warto zwrócić uwagę.


1. Callas, moja rywalka. Eric Emanuel Schmitt, Wydawanictwo Znak



Biografia jednej z najsławniejszych śpiewaczka, napisana przez jednego z najbardziej z najlepszych pisarzy francuskich. Zapowiada się epicka, liryczna opowieść. 


Premiera 2 lipca


2. Morderca jest wśród nas, Lucy Folley, Wydawanictwo Filia 



Pustkowie i chata zamknięta pod śnieżną pierzyną, grupa ludzi zamiast beztroski muszą znaleźć, tego który wśród nich zaczyna na nich polować. Zapowiada się sztos. 


Premiera 2 lipca


3. Zapomniani, Marcel Moss, Wydawanictwo Filia.



Jedna z moich ulubionych serii, co prawda trochę mam do nadrobienia, ale ku temu okazja. Marcel Moss znowu pokazuje dramat tych, którzy przepadli bez wieści i ich rodzin.


Premiera 2 lipca


4. Lato umarnotrawnych, Barbara Kingsolver, Wydawanictwo Filia. 



Epicka opowieść pośród lejącego się żaru grupa ludzi zamieszkująca Appalachy. 


Premiera 16 lipca 


5. Ptaki ciernistych krzewów, Colleen McCullough, Wydawanictwo Albatros 



Wznowienie najbardziej poruszającej historii zakazanej miłości. Opowieść o dojrzewaniu i rodzinie. 


Premiera 16 lipca 


6. Niebieskie soczewki, Daphne du Maurier, Wydawanictwo Albatros 



Klasyka gatunku obejmująca zbiór opowiadań. 


Premiera 16 lipca 


7. Obrońca ulicy, John Grisham, Wydawanictwo Albatros 



Mistrz uprawniczego thrillera. Waszygtoński prawnik jest o krok od wkroczenia renemowanej kancelarii. Jednak jedno tragiczne wydarzenie budzi w nim sumienie, a ci co mieli być przyjaciółmi, okażą się wrogami. 


Premiera 16 lipca 


8. Dziwne obrazki, Ukestsu, Wydawanictwo Czarna Owca 



Mistrz japońskiego kryminału pośród obrazków nierozwiązanych zagadek i osobowości. 


Premiera 2 lipca 


9. Brzęczenie pszczół, Sofia Segovia, Wydawanictwo Czarna Owca



Epicka opowieść pośród burzliwych dziejów Meksyku. Dziecko pokryte płaszczem żywych pszczół, dorastając musi zmierzyć się z własnymi lękami pośród toczącej się wojny. 


Premiera 2 lipca 


10. Mała wojenna biblioteka, Kate Thompson, Wydawanictwo Literackie



W wojennym Londynie działa pośród bunkrów biblioteka, szybko staje się oazą dla tych, co pragną oddechu od wojennego koszmaru. 


Premiera 23 lipca 


11. Zła wola, Keigo Higashino, Wydawanictwo Relacja



Gra pozorów i tajemnic pośród Japonii lat 90. Bestsellerowy pisarz zostaje zamordowany. 


Premiera 2 lipca 


12. Ścieżki serca, Kasia Bulicz - Kasprzak, Wydawanictwo Prószyński i S-ka 



Opowieść o kobiecie marzącej o miłości na wzór czytanych romansów. Kiedy spotyka tego, co skradnie jej serce seria rodzinnych tragedii zmusi do szybszego dorastania. 


Premiera 10 lipca