sobota, 30 sierpnia 2025

ŚMIERĆ POD BIAŁYM JELENIEM, CHRIS CHIBNALL

Niezwykle klimatyczny brytyjski kryminał Chrisa Chibnalla Śmierć Pod Białym Jeleniem. Wszystko w duchu serialu Broadchurch.


Detektyw Nicola Bridge po latach pracy w Liverpoolu, wraca do małego miasteczka w hrabstwie Dorset. Od razu też przyjdzie się jej udać do wioski Fleetcombe i zmierzyć że śmiercią właściciela baru Pod Białym Jeleniem. Ciało mężczyzny zostało wyeksponowane, a na głowę założono poroże. Im dochodzenie trwa dłużej, tym z każdym dniem okazuje się, że praktycznie każdy mieszkaniec wioski ma coś do ukrycia. A niespodziewanie do głosu dochodzi miejscowa legenda o diable.


Nie ma to jak mała, malownicza miejscowość ze społecznością, która skrywa nie jeden sekret, rywalizacja między nimi jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Te krążące po wiosce plotki, antypatię, kłamstwa nadają tak charakterystyczny klimat. Fleetcombe z pewnością idealnie wpisuje się w ten schemat. Tu nakierowywaniu podejrzeń na nielubionego współmieszkańca nie ma końca. Każdy jest podejrzany, każdy miałby motyw zabić. Od początku czuć klimat zamkniętej społeczności niezbyt przychylnej dla przyjezdnych. Wzajemne animozje dosłownie kipią, a sprawa śmierci Pod Białym Jeleniem stanowi idealne ich ujście. Tutejsi dużo wiedzą, ale niewiele chcą mówić. Przekazują dokładnie tyle ile chcą, ile im potrzebne w prowadzeniu własnej rozgrywki. Chibnall raz tworzy nie tylko interesujące postacie mieszkańców wioski, które zapadają w pamięć, intrygują i którym lepiej nie ufać, jak również śledczej. Nicola nie tylko musi pogodzić życie zawodowe z prywatnym, ale też udowodnić swą skuteczność. Pomaga jej w tym zawodowy partner, Harry, który stawia pierwsze kroki w zawodzie i chce dowieść, że nie potrzebuje taryfy ulgowej.  Niemniejszą rolę odgrywa mała dziewczynka, Shanon żyjąca na własnych zasadach i możliwe, że też coś wie na temat prowadzonego przez Bridge śledztwa. Pojawia się dokładnie wówczas, aby podkręcić napięcie i dorzucić dodatkową porcję adrenaliny. 


Chris Chibnall tworzy niespieszną, podążającą własnym tempem opowieść, która od początku wciąga i nie pozwala oderwać się od lektury. Ja przeczytałem ją w dwa dni i po prostu powieść czyta się sama. Nie ma w niej makabry, tylko wraz z Nicolą próbujemy rozgryźć poszczególne osoby. Wkraczamy przy tym w ich przeszłość i dokładnie zgłębiamy relacje albo kształtowany ich obraz. Nic nie jest oczywiste, a podejrzenie goni podejrzenie, sekret goni sekret i tworzy zagmatwaną sieć powiązań skupionych wokół zbrodni. Chibnall tak realistycznie oddaje ducha wioski, że sam czułem się, jakbym podążał po Fleetcombe. Dla mnie kryminał perfekto.


Polecam. 

Moja ocena 8/10 



                   Wydawanictwo Filia 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz