poniedziałek, 25 sierpnia 2025

CÓREŃKA MEGAN MIRANDA

Rodzinne opowieści mogą być albo pełne obyczajowych wzlotów i wzruszeń, albo mroczne i niebezpieczne. Do tych drugich należy Córeńka Megan Mirandy.


Hazel Holt niechętnie po latach wraca do rodzinnego małego miasteczka. Niedawno umarł jej ojciec, a odziedziczony w spadku dom budzi niezażegnany konflikt z bratem. Wraz z powrotem odżywa pełna brudów przeszłość rodzinna, którą bezskutecznie chciano pogrzebać. A to dopiero początek kłopotów.


Na początek warto spróbować zaklasyfikować powieść. Wymyka się z ram typowego domestic thrillera. Najbardziej adekwatnym jest określić go jako family thriller. Thriller rodzinny pełny cieni przeszłości, brudów i błota, które okleja bohaterów. Na dodatek otrzymujemy małe prowincjonalne miasteczko Mirrow Lane zmagające się z suszą. I ten element jakby z miejsca nadaje ton. Wyschło jezioro, a wraz z nim dosłownie i przenośnie odżywają trupy. Panuje duchota i właśnie taki duszny klimat pełen duchów i rodzinnych waśnie nadaje Megan Miranda. Jest lepki, wydobywa to wszystko z czym próbowano się zmagać. A przede wszystkim przychodzi się zmierzyć z legendą ojca i jego nieskazitelnym obrazem. Każde z rodzeństwa zmaga się na swój sposób. Z jednej strony synowie zmarłego, którzy najchętniej chcą brudy ukryć kontra tytułowa córeńka dążąca do poznania prawdy za wszelką cenę, nawet jeśli będzie bolesną, jak zniknięcie jej matki. Za nią bowiem ciągną się grzechy przeszłości. Tak jak przeciąga się susza, tak powolnie toczy się akcja. Wręcz usypia, ale niepostrzeżenie budzi wraz z wyjściem na jaw nowych sekretów rodziny Holtów. Wraz z bohaterami taplamy się w błocie, a jednocześnie piasek odkrywa to, co przez lata było przemilczane. Niczym burza piaskowa niszczy i rozkłada relacje rodzinne. Rozgrzewa się konflikt wraz z suszą. Czekamy na ten kulminacyjny moment wraz z opadem deszczu. Gdy przyjdzie, przyniesie oczyszczenie.


To, czym wyróżnia się Córeńka to pełna niepokoju atmosfera. Intryguje tym, jaki będzie finał opowieści. To ten typ powieści, w którym pod wolnym tempem i rozwojem konfliktu między rodzeństwem wychodzi na jaw to, co powinno być przemilczane. Może nie ma fajerwerków, ale otrzymujemy poprawnie napisaną historię, którą śledzimy z zainteresowaniem. Zakończenia natomiast jest dość nieprzewidywalne i dopiero ono trzyma w napięciu. Miranda najmocniej daje do myślenia po skończonej lekturze. Dopiero wówczas rodzi się moment refleksji nad całością i ogólną oceną powieści.


Polecam. 

Moja ocena 6/10



          Wydawanictwo Czwarta Strona 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz